Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Nie byliśmy z Kościołem, Z Solidarnością, z PZPR-em. Staraliśmy się stworzyć własną wyspę.

Muniek Staszczyk W rozmowie ze Jarosławem Kuźniarem, o wpływie rock'n'rolla na "wyzwolenie" Polski. TVN24 14 marca 2010.

Potrzebne są w mieście miejsca historyczne, które nie opisują naszej historii, a dokładnie pokazują. Pokazują fakty. Tablice pamiątkowe, informacyjne, pomniki są pewną protezą, im bardziej omszałą, tym bardziej ciekawą. Ale kawał starego muru, kamienna kula, spłukany przez deszcze naścienny zegar słoneczny czy zrąb chaty ze średniowiecznego podgrodzia

Szukając atrakcji w Szczecinie, zagraniczny, lub inny „nietutejszy” wędrowiec, może dotrzeć do podnóża Zamku Książąt Pomorskich. Tam, tocząc ciekawym wzrokiem wokół, może dotrzeć do tajemniczego miejsca, porośniętego bylicą, piołunami, gdzie nie gdzie krzaczastą lipą drobnolistną. Wędrowiec, szczerze zdziwiony energicznym połączeniem nowoczesności Trasy Zamkowej i szlachetnych, renesansowych konturów Zamku, podobno bez szkody dla tego ostatniego, zajrzy zapewne przez siatkę, i zobaczy – dziurę w ziemi. Czyli odkrywkę archeologiczną o głębokości kilkunastu, i powierzchni ponad 100 metrów. W tej odkrywce, centymetr po centymetrze, warstwa po warstwie, można odczytać historię i prehistorię naszego miasta. Ta odkrywka jest w pewnym sensie odtworzona w holu Muzeum Miasta Szczecina. Ale archeologia na żywo, to nie to co muzeum. Ciekawy wędrowiec, zorientowawszy się po co tę dziurę w całym wykopano, zadaje przewodnikowi pytanie kolejne, czy można zejść na dół, zobaczyć świadectwa pożarów, powodzi, upadków i wzlotów dawnego Szczecina. Zejść nie można. I nigdy chyba nie było można. I nie wiadomo dlaczego. Czy komuś tak bardzo podoba się działka budowlana, że Matki i Ojcowie miasta (dodajmy – naszego) cierpliwie czekają, aż ta dziura się zawali, sama lub z pomocą nieśmiertelnego operatora koparki. Nie wykluczone, że archeolog inicjator tego „kopania”, przed laty podpadł władzom, kolegom, środowisku - Szczecince albo Warszawce. Może jest za stary. A może ma kota, a powinien mieć psa.

Potrzebne są w mieście miejsca historyczne, które nie opisują naszej historii, a dokładnie pokazują. Pokazują fakty. Tablice pamiątkowe, informacyjne, pomniki są pewną protezą, im bardziej omszałą, tym bardziej ciekawą. Ale kawał starego muru, kamienna kula, spłukany przez deszcze naścienny zegar słoneczny czy zrąb chaty ze średniowiecznego podgrodzia

Cegły z naszego miasta posłużyły do odbudowy stolicy prześwietnej. Rzeźby i ołtarze też wywieziono. Miecz Bogusława X znajduje się w zamku w Hohenzollern, mimo iż nie jest własnością tej rodziny. Został przez Bogusława X przekazany Katedrze. Rodzina Hohenzollernów mogłaby ten miecz nam zwrócić. Jest bardzo zamożna rodzina; w kawiarni przyzamkowej sprzedają herbatę po 5 marek niemieckich filiżanka. Zwykła filiżanka, zwykły lipton. Protestujących w latach 40 i 50 – tych Szczecinian pakowano do kryminału (bez kablówki. Na szczęście budowniczowie Warszawy wszystkie dziury zasypali cegłami ze zburzonych warszawskich domów, i nasza dziura nie była im potrzebna. Ale potrzebne im były, jak wiecie, nasze cegły.

Trzeba trochę grosza. Zabezpieczenie budowlane, windy, zadaszenie, przewodnicy, obsługa, wydawnictwa, przewodniki, opieka naukowa to będzie w przyszłości kosztowało. Mówimy o tym, aby udostępnić publiczności tę ciekawostkę archeologiczną.

Słuchajcie, przecież ten archeolog, co ma kota zamiast psa, już dawno, dawano temu, opisał rzecz całą. Przecież stukał, kołatał i dzwonił do różnych drzwi, jak widać bez skutku. Prasa przecież go ostrożnie popierała. Są filmy telewizji na ten temat. Radio mówiło. I zobaczcie do tej – nic. Są w mieście firmy, które na naszych zleceniach, naszych pieniądzach zbudowały swoją potęgę finansową. Może zajmą się tym zapomnianym stanowiskiem archeologicznym i po wykonaniu prac przekażą obiekt miastu. Mogą firmy budowlane pomagać we Lwowie, a nie mogą w Szczecinie? Chyba Szczecin to polskie miasto?

Teraz odwołujemy się do europejskich, wcześniej do piastowskich korzeni. Zabiegamy o tożsamość. świętujemy blisko 1000 letnią historię miasta, a nie potrafimy dbać o rzeczy elementarne. O to co mamy. Nasze świętowanie nie ma nic wspólnego z budowaniem czy kontynuowaniem tradycji. Ważne są tylko sztuczne ognie na zakończenie imprezy.

Ale archeologia na żywo, to nie to co muzeum. Chociaż fragment odkrywki znajdujący się w holu Muzeum Szczecina z pewnością robi wrażenie. Podobnie jak i całe muzeum. Jeżeli zechcecie zdjąć z uszu słuchawki i pięknie poprosicie panie na bodajże II piętrze, to posłuchacie jak gra metalowa praprapraprababka płyty kompaktowej. Pięknie to wszystko brzmi w stylowych wnętrzach. Zostałem zaciągnięty tam przez moje dzieci. I spotkało mnie miłe rozczarowanie. To profesjonalnie przygotowane i prowadzone miejsce. Rozpieszczeni ilością eksponatów przez zagraniczne i polskie muzea w wielkich miastach oraz pięknie wydawane albumy, kasety i multimedia, nie szanujemy trudu szczecińskich muzealników, włożonej pracy i pieniędzy. Jeżeli nawet szanujemy, to nie jesteśmy dumni że mamy coś porządnego.

Dziura w całym, na którą natrafiliśmy podążając śladami europejskiego wędrowca, jest klasycznym problemem niczyim. Ani miasta, ani właściciela terenu owa odkrywka nie interesuje jako obiekt historyczny. Może interesuje się nią tylko nieśmiertelny operator koparki, i tylko w sensie technicznym. Jak ją zasypać i nie wpaść do środka.

Najsamprzód szukaliśmy piastowskich, teraz szukamy europejskich korzeni; i piastowskie i europejskie najlepiej zobaczymy pod ziemią. Poszukajmy owych korzeni w tej zapomnianej odkrywce u podnóża Zamku Książąt Pomorskich. Korzenie są przeważnie pod ziemią.

Publikacja Gazeta Wyborcza, Co by tu jeszcze...