Patrzycie na to z beznamiętnym spokojem. Oni toną, to prawda. Ale takie są obiektywne koszty transformacji. Demokracji. Europeizacji. Standaryzacji. Amerykanizacji. Globalizacji. [...] Panie Premierze Komołowski! Larum grają, panie Piechota, olaboga panie Puzyna, głód podchodzi pod okna spółdzielczych mieszkań, a Ty gdzie?
1999
Konia nie obchodzi, że się wóz przewraca. Dziecka nie interesuje, skąd się biorą pieniądze. Młody człowiek, gdy nie ma na kino lub piwo, robi awanturę matce, ojcu, strzela do sklepikarza albo obrabia małolatów pod kinem. Taki sobie Januszek. A co interesuje związki zawodowe? Firma rybacka „Gryf” została zniszczona. Przez kogo? Rosjanie, Amerykanie, czy ktoś inny? A może to właśnie Januszek? Rosjanie na swoim morzu mają prawo dbać o własne interesy. Dlaczego mieliby nam ustępować? Są nieustępliwi jak związki zawodowe. Jeżeli tam nas nie chcą, szukajmy gdzie indziej i czego innego. W Szczecinie nie ma żadnej liczącej się na rynku rybnej firmy przetwórczej. Wokół Kołobrzegu powstało ich kilka. Na południu kilkadziesiąt. Mieliśmy technologię, ludzi, budynki, trochę sprzętu. I taki wstyd przed całym światem. Tyle miesięcy przepychanek. I my chcemy oprzeć strategię rozwoju miasta i regionu na gospodarce morskiej. Dogonić Europę? Z Januszkiem? A żółwie pośpiesznie uciekają. Czy firmę „Gryf” zniszczył zarząd firmy? Czy może właściciel czyli wojewoda, minister, premier? Może zbieg okoliczności. Wyślijmy za zbiegiem list gończy. Gdzieś w końcu go złapią. I wtedy odda nam wszystko, co zabrał. To najlepsze rozwiązanie. Niczego nie załatwia. Ale nikogo nie obraża. Wyślijmy list gończy za Januszkiem również. Dlaczego nasi posłowie, ministrowie, marszałkowie, wojewodowie, prezydentowie, starostowie - wszyscy bez wyjątku przyglądali się jak okręt tonie? Patrzyli, patrzyli i niczego dziwnego się w tym zjawisku nie doszukali. Panie i panowie, to nie James Cameron reżyseruje ten film, to samo życie. Patrzyliście jak tonęli wasi koledzy związkowi. Wasi krajanie. Sąsiad. Cała rodzina przyjaciela z konspiracji. Dwóch synów siostry. Dziecko, które trzymaliście na kolanach u znajomych. Oni toną. Nie jakaś tam załoga. Nie jacyś tam nieznani awanturnicy. Wasi znajomi toną. Januszek się z pewnością uratuje. Patrzycie na to z beznamiętnym spokojem. Oni toną, to prawda. Ale takie są obiektywne koszty transformacji. Demokracji. Europeizacji. Standaryzacji. Amerykanizacji. Globalizacji. A Monty Pyton - bum, cyk, cyk. Państwo nie powinno dokładać do firmy. Teraz to dopiero dołoży. Zamiast włożyć pieniądze w modernizację firmy, naszej, własnej państwowej firmy, włoży je do garnka bezrobotnych, upokorzonych rybaków i ich rodzin. Januszkowi też coś skapnie. Panie Premierze Komołowski! Larum grają, panie Piechota, olaboga panie Puzyna, głód podchodzi pod okna spółdzielczych mieszkań, a Ty gdzie? Zaliś swej dawnej przepomniał cnoty, że nas samych w żalu jeno i trwodze zostawiasz?
Odpowiedział mu spazmatyczny krzyk Basi.
Daj jej, Pani, moc, by zaś cierpliwie to zniosła, daj jej spokój!...
Publikacja w Gazecie Wyborczej