Nie chcę pana dłużej denerwować swoją obecnością. Pan Andrzej, pan Zbyszek też sobie tego życzą. O zdanie obu Beci nie dbam, bo mogą być nieszczere. Te zdania. Jakże jestem rozczarowany, miało być sprawiedliwie, a złodzieje, komuniści, zdrajcy, haratający w gałę, z małymi wyjątkami, mieli trafić do paki już to niesłusznie osiągnięte dochody zwrócić do skarbu państwa. Do trzeciego pokolenia włącznie. Zmienia pan prawo i jednocześnie sprawiedliwość pozostawia terenem niczyim. Nic pan również nie mówił wcześniej o leniuchach, partaczach, obibokach, osobach pełnych żądań. Etos pracy nie miał racji bytu w pana kalkulacjach politycznych. Ten etos, widać, uwiera jak kamyk w bucie; dlatego również że był, jest i pozostanie wartością uniwersalną; był i pozostanie jedynym wzorcem zdrowia zdrowia społecznego, a był raczej pomijany w polskiej polityce przez ostatnie 100 lat. To zatem nic dziwnego, że pan też z tej powinności względem polskiej myśli politycznej się nie wyzwolił. Etos pracy pomijany w polityce, w życiu codziennym uratował naród. Politycy byli zbyt zajęci sobą, żeby zajmować się pracą, jej etosem i znaczeniem. Zwyczajna praca to nie chciwość. Nawet ta najlepiej opłacana. A polityka to dla ludzi żaden wzorzec.
Elity nie chcą być elitami, bo tak je pan wystraszył, i nie ma na co czekać. I elity zrzekły się na pańską korzyść. Nie ma komu wierzyć. Elity to wiedza, uczciwość, ideał, charakter społeczny człowieka, misja narodowa i społeczna. Człowiek elit to nauczyciel, tak odświętny jak i codzienny. Lubię tych, od których się uczę. Nie lubię tych, którzy mnie ciągle edukują. Jakoś na nic mądrego nie mogę trafić u pana, a słucham pilnie. Może kiedyś tak, ale teraz nie. A chętnie bym pana polubił. Więcej kultury, mówi mi jakiś aktualny pan ćwierćminister w kusym kubraczku, typu slim. To taki niby sofcik, wie pan o co chodzi. Taki "dekielek" żeby się zdystansować, gdy nie ma argumentów.
Pan Antoni Macierewicz nie może ogłosić sprawozdania komisji smoleńskiej ze względu na pandemię. A cola wypita i parówki zjedzone. Wreszcie kogoś się boi nieustraszony pan Antoni, co zresztą pana Antoniego zdecydowanie nie usprawiedliwia.
Tak się jeszcze rozglądam po placu zabaw... Delfin, leszcz i rekin w jednej osobie spełniony, czai się ostatnio zaniemówiony. Jeszcze nie jego i nie pański czas.
Swoje jakieś bliżej nie znane odrzucenie (?) przeniósł pan na pół Polski i na znaczną część diaspory. Podniósł je pan do rangi tożsamościowego, godnościowego, międzyplemiennego sporu opartego na strachu, nienawiści, serwilizmie. Proszę powiedzieć - po co, mógł pan to wszystko osiągnąć, a nawet więcej. Głosują na pana, bo potrzebują sprawiedliwości społecznej.
To bez sensu: "podzielił" pan nasz naród na dwie nierówne części, w ten sposób że mniejszość rządzi większością. Co zrobić z tą większością.Tej swojej przecież pan nie nakarmi, nie zaspokoi, a tej drugiej nie przekona, bo nie uwierzą. Tyle pan "nawrzucał" ludziom, tak naubliżał, tak starł się ich zeszmacić w oczach tej mniejszej połowy narodu, że nie ma pan czego u nich szukać. Nie uwierzą, ba, nawet wierzyć nie powinni.
Nie czekam na to co pan zrobi z tym gorszym sortem, co wymyślą - pan Suski wespół z panem Sasinem i przygłuchą Jadwigą. I naturalnie, ci wszyscy, którzy wymyślili dla pana i dla nas tę nową rzeczywistość, i mają zapewne na warsztacie nowe scenariusze, nowe sita, przetaki i rzeszota, które ziarno od plew oddzielić łatwo potrafią. Spieprzam. Nie chcę być "wydmuchany" jako ta plewa przez pańską wialnię. Takiej władzy absolutnej pan uzyskać nie powinien; pan i akolici, z których każdy, powiedzmy większość, trzymają przekaz dnia - głupotę swoją jak fascis i podążają przed panem. Nie powinien mieć pan takiej władzy, bo pan nie panuje nad współpracownikami. Wystarczy panu, że są przeciw opozycji i 60% narodu. Ale elity PIS też się kiedyś usamodzielnią i wykorzystają pana jak Świecznik Alfreda de Musset. Prawdopodobnie proces się zaczął i jest raczej nieodwracalny. Jeszcze wypada ich chronić, a nuż się rozmyślą i tej kasy już nie będą chcieli?
Minimum jedności, konsensusu są niezbędna żeby państwo żyło. Ile osób pobierających 500+ głosuje na pański rząd? Ile portów lotniczych zostało straconych w studniach bez dna, które są określane jako wyraz sprawiedliwości społecznej, może nawet zadośćuczynienie; sprawiedliwość tak, zadośćuczynienie - za co, od kogo? A obowiązki, praca?
Odrzuca z pełna premedytacją, z chłodną kalkulacją myślenie społeczne - teza o nikczemności polskich elit i psuciu przez nie państwa polskiego i przyszłości. Wystarczy przypiąć komuś łatkę elitarną i jest napiętnowany na wieki.
Czym jest odrzucenie elit, kogo ma pan na myśli i na czym polega pogarda elit wielkomiejskich? Większe miasta to naturalny matecznik elit. Tam się niby gromadzą i rozmnażają. Elity to nauczyciele, lekarze, prawnicy, naukowcy, ludzie sztuki i kultury. Czy w małych miastach nie ma już żadnych nauczycieli, radnych, prawników i lekarzy? Przecież 40% poparcia to nie tylko małe miasta. "Ci, którzy głosują na PIS, czują się odrzuceni przez elity". Paweł Śpiewak. Co to za dziwna żonglerka, profesorze? A czy głosując na PIS to nie głosują na lekarzy, nauczycieli, radnych, ministrów, wiceministrów, naukowców, prawników; czyli na elity właśnie.
To nie elity pominęły małe miasta, to małe miasta się wyzwoliły i odrzuciły tzw. elity. Nikt im nie pomógł, zrobiły to same, zbędna była ta czy inna koniunktura polityczna. Ich siła i wartość - elit - tkwi w samodzielności. Są ważne, obojętne skąd pochodzą, z małych czy dużych miast. Ale wróćmy do wyborców PIS. Te elity to niby skrzywdziły, krzywdzą, pogardzają, nie pieszczą, nie drapią za uchem i na tym ma polegać odrzucenie głosujących na PIS? Może swoją elitarność elity osiągnęły kosztem wyborców PIS, a nawet codziennie ich okradają. Panie Jarku, czy pan się zgadza z profesorem Śpiewakiem, i czy czuje się pan, glosujący na PIS, odrzucony przez te elity? Czyli kogo, do cholery, przez kogo?
Dość tej bezkarnej woltyżerki, śmierdzącej garmażerki wyborczej, świeżości drugiego sortu, filibustierki i pieprzenia w bambus. Każdy jest ważny ale w pierwszym rzędzie trzeba dotrzeć do opiniotwórczych elit. To im należy uświadomić, że ich dzieci nie muszą wyjeżdżać na stałe z Polski i nie są odrzucone. Chyba że przez pana Jarka, który elit nie cierpi i szczwaczem w tej kwestii jest zawołanym. I do waszych dzieci też się kiedyś dobierze. To tylko nieistotna demagogia. Przepraszam. Warto wiedzieć komu bije dzwon. Zbuntowani raczej "na niby" przeciwko elitom wielkomiejskim, elity w małych miasteczkach, skwapliwie kształcą swoje dzieci.
To elity z wielkich miast miały niby spolaryzować wybory elektoratu i narzucić wybór pomiędzy Europą a państwem narodowym. Fatalna, szkodliwa, kłamliwa alternatywa. Ale o co chodzi wyborca nadal nie wie i elity odrzuca. Z nienawiścią i niewiedzą.
Wyborcom PIS i elitom z małych miast - to pewna umowność - należy też wyjaśnić jak ważne jest prawo i żaden pełzający terror antysędziowski nie zmieni zachowań ludzi, choćby prawników. Niech pan ich wyrzuci, tych sędziów, po co się z nimi cackać i szarpać za nogawki? Postponując prawników, rząd postponuje i lekceważy wykształcone pokolenie - również dzieci nowych elit. Czy elity mnie słyszą i chcą żeby byle siurek i burak partyjny mówił im jak to było w PRL-u, że mają postępować zgodnie z linią partii - obojętne czy Kaczyńskiego czy Tuska, nawet jeżeli będzie to linia łamana?
Wyborca nie wybierze sam, musi mieć suflera nie mylącego tekstu, niesłyszalnego, "podrzucającego" co trzeba.
Jesteście ciamajdy, twierdzi ten Tusk. Jestem aksamitny wobec tej władzy. Trzeba było coś zrobić kiedy było można, a nie haratać w gałę.
Już spieprzam panie Jarku, tych kilka słów to tak na odchodne. Granice stają przed nami otworem.
W Los Angeles wszystko czczą, a niczego nie szanują. (La La Land). A pana to już czczą czy tylko na razie szanują? Miesięcznice dały panu władzę, dwa razy z rzędu, teraz zaniechane; to czym będzie pan nas straszył - nie mnie raczej, bo ja przecież spieprzam? Nie chcę ciągle przeżywać grozy tej tragedii smoleńskiej. I zastanawiać się, kto za to odpowiada. Źle to wygląda.
W wieku 45 lat chciał pan być szefem silnej, wpływowej, rządzącej, współrządzącej partii. I co z tych marzeń zostało? Pewnie chciał pan imponować, a tylko pan straszy. Owszem, to straszenie jest skuteczne i bywa wręcz niebezpieczne. Ale to zaledwie strach, tak się nie wchodzi do historii narodu. Przecież mógł pan wszystko, jak sędzia Dred albo sędzia Laguna. A teraz delirka przed takim Trzaskowskim. Panie Jarosławie... Tyle tylko może strach, co go pan ludziom wcisnął, zaszczepił, tyle tym strachem ogłupiania i co - i nic; i to przed kim pana tak telepie - nawet nie przed Tuskiem, a przed Trzaskowskim, synem grajka, nie przed Kidawą, która pana też upolowała w Warszawie, nie ma co mówić. Jeżeli chodzi o trwogę czy grozę, nie sądzę, aby mogła ona być chwalebna czy pożyteczna... Descartes
Ludzie nie chcą panu podpaść, nawet drugi sort czyli my, jakoś tak prawie się tak nawet łaszą. Nie mniej jednak, nie współczuję tej gonitwy myśli. Tych ochłapów, tego ostatniego chlapnięcia, tych pereł rzucanych szerokim gestem przed wieprze drugiego sortu. Nie współczuje rechotu, kiedy pan się nie będzie mógł podnieść. Bo wreszcie ktoś panu publicznie, przed kamerami wreszcie wykrzyczy, jaką rozmowę przeprowadził; pan z rządową "Tutką". Nie pomoże wyłączanie mikrofonów, o odwracaniu się plecami. I tego będę panu rzeczywiście , po chrześcijańsku współczuł.
Wojciech Hawryszuk 11 - 12 - 14 czerwca 2020