Musi pani powalczyć ze swoimi i z obcymi. Obcymi pani sposobowi myślenia i działania. Przyzwoitość jest nieprzyzwoita. Ale nie dla wszystkich. Pani zachowanie było potrzebne wielu ludziom, być może tej milczącej zwykle większości.
To co pani do tej pory zrobiła to za mało. Dała się pani zwieść specjalistom od przegrywania wyborów. Oni świetnie wszystko wiedzą, a szczególnie jak przegrywać. Jednakowoż, wygląda to tak, jakby uprzejmie pani się zgodziła kandydować ale już walczyć o zwycięstwo - niekoniecznie. Załatwili Bronka i robią wszystko żeby panią też ugotować na miękko. Nieświadomie, z dobrego serca, po uważaniu. Albo sięgnie pani do genów, albo odejdzie w niesławie. Nie trzeba dużo, 4 - 5 haseł, a może trzy. Tylko muszą być porządnie opakowane i udokumentowane. Pani koledzy myślą, że inna osoba osiągnie więcej niż pani. Może i tak ale nie 51 % w pierwszej rundzie. Nic bardziej nie zaskoczy publiczności jak pani powrót do walki. Proszę sobie przypomnieć jak wielki aplauz towarzyszy bokserowi, który, wyliczony, podnosi się do walki i walczy. Pani kandydowaniu towarzyszyły żarty rządowe i opozycyjne. I będzie tak dalej. Nie inaczej. Jeżeli zaś nie zechce pani walczyć, to proszę odejść, dla swojego dobra. Inaczej będzie się pani karmić poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wśród życzliwych kolegów partyjnych i opozycyjnych.
Pani powrót będzie największym zaskoczeniem dla przeciwników. Ale inne stroje, mniej fantazji, to nie raut; potrzebny jest pani jakiś gustowny mundurek wyborczy w kilku wersjach. Te stroje jakkolwiek gustowne, przykrywały panią zamiast wzmacniać przekaz i zapewne lekko drażniły.
Mleko zapewne się rozlało i w imię przyjaźni zrezygnuje pani na własną prośbę. Wtedy jednak pozostaje pisanie memuarów.
Wojciech Hawryszuk 14 maja 2020