-
Wywar z suma. Sum ważył ponad 25 kg, a zatem wystarczy z części suma. Żeby tłuszcz nie zdominował tego wywaru i zwyczajnie nie zasmrodził, trzeba zwierzę wygotować do imentu. Mój wywar czekał długo w lodówce aże się zżelował, co dobrze o nim świadczy. Zużyłem 2 litrowe słoiki.
-
Płat małej tołpygi ok 1,3 kg. Pocięty i zamarynowany w suchym czosnku, przyprawie chińskiej słodko-kwaśno-ostrej, sosie sojowym ciemnym, soli, pieprzu i balsamico. Czekał na duszenie ok. 2 godzin.
-
Brzuszki łososiowe wędzone 0.7 kg. Oczywiście im szlachetniejsze części tym lepiej.
-
W międzyczasie.
-
Ziemniaczki 5 szt. średnich w kosteczkę i ugotowane z solą w niewielkiej ilości wody. Po zagotowaniu wody nie wylewamy, wlejemy ją z ziemniaczkami do wywaru z suma.
-
Papryki średnie – czerwona, zielona, żółta pokrojone w paseczki. Zostanie wrzucona na prawie samiutki koniec do zupy.
-
Cebule 3 sztuki. Cięte w piórka. Będą duszona w tłuszczu po rybie.
-
Czosnek 1 główka. Będzie duszony po cebuli.
-
Imbir świeży – pokrojony 1 duża łyżka.
-
Zamarynowana tolpyga trafia na patelnię z masłem i kujawskim. Tołpyga jest duszona po to aby łatwiej było oddzielić mięso od ości. Kładziemy skórą do dołu. Bardzo mały ogień zalecamy. Przykrywamy. Wystarczy 10 minut na skórze i 5 minut mięsem do dołu. Wyciągamy na duży talerz i studzimy. Najlepiej ości zmacać palcami i mieć pole operacyjne dobrze oświetlone. Tołpyga (płat) nie miała już kręgosłupa ale duże ości zostały; ma w 2 rzędy ości w grzbiecie i „brzuszne' wielkie bagnety, a również są takie w podbrzuszu grubości wykałaczki 2 – 3 cm.
-
Podgrzewamy wywar, dodajemy ziemniaki z wodą.
-
Dusimy cebulę, dodajemy pieprz i sól. Zeszkloną dodajemy do wywaru.
-
Dusimy imbir i czosnek, krótko; i dodajemy do wywaru.
-
Teraz dodajemy obraną rybę i papryki – pokrojona surową oraz słodką w proszku – tak naprawdę ile się da 5 – 6 dużych łyżek.
-
Została ryba. 2 kg ryb na 2 litry wywaru to za dużo, a rozwadnianie nie ma sensu. Pierwszy pomysł to kotlety rybne z kaszą gryczaną, a drugi – paprykarz. Też z kaszą gryczaną – mam własnej roboty pastę papryczaną.
-
Uwaga 1. Nie marynować w sosie słodkim; zupa wyszła świetna ale szukałbym innych smaków. Jako pierwsze nasuwa się wytrawne/półwytrawne białe wino, czosnek, mielone siemię lniane, orzechy i ew. sezam; potrzebny zapewne będzie olej.
-
Uwaga 2. Tołpyga zachowała się przyzwoicie.
-
Uwaga 3. Można dodać krojone świeże lub puszkowe pomidory; nie wykluczałbym kiszonych, pokrojonych ogórków. Lub pokrojonych a następnie zakiszonych.
-
Wyszło ok 3 litrów zupy. Ile to kosztowało: ryby 50 zł, warzywa 15 zł, wywar 20 zł, przyprawy, kłuszcz itd.10 zł – 95 złotych. Dwa obiady dla naszej szóstki, a nawet siódemki.
-
I jeszcze będą – albo kotlety albo pierogi, a może paprykarz. Ale trzeba trochę popracować. Okazało się, że będzie, jest delikatna, rybna pasta. Tołpyga po raz kolejny zachowała się porządnie.