Andrzej Gwiazda oskarża Bogdana Borusewicza. O współpracę z SB.
Jarosław Gowin: to szaleństwo albo nikczemność.
W dżungli tajlandzkiej mnisi żyją we wspólnocie z tygrysami. Ktoś czegoś musiał się wyrzec. Najpierw Archan Pussit zaczął przyjmować skaleczone zwierzęta. To blisko rzeki Quai, znanej z filmu. Tygrys wciąż ssie palec opata Archana.
To wszystko obok siebie. Tygrysy, mnisi i lustracja.
Będę pisał ten tekst, aż napiszę. Wtedy wyrzucę uwagę (szkic) z tytułu. To raczej nie nastąpi, ostatnie dni, to Ryszard Kapuściński.
>Prawda jest okruchem lodu<. Pustułka odpowiada Geraldowi z Rivii
Taśmy O.Rydzyka nieważne. Ważna jest etyka dziennikarska.
Czy my naprawdę nie mamy rzeczywistego poczucia czasu? Czy to właśnie nas ostecznie upokarza w polityce?
Co jest tragedią narodową, a co państwową?
Każde
zdarzenie polityczne, które wymusza słowo: proszę, prowadzące do
dialogu, jest warte wszelkich emocji, które wywołuje. I tym samym,
każda próba zmanipulowania tego dialogu, każde uznanie szczerości za
słabość, jest godna potępienia i wymaga skazania takiej osoby albo
partii na niebyt polityczny. I to nie jest naiwność polityczna, ale
konieczność. Jeżeli ktoś właśnie tego nie rozumie, to nie zrozumie
sytuacji społecznej, na której jak na dobrym kompoście wyrastają
paranoje polityczne i kariery buraczane.
Ale też nie ma autorytetów. Są tylko argumenty. Z całych książek wyrywane są kartki. Wiedza, to wiadomości. To wystarcza, nikt więcej nie wymaga. A kto miałby wymagać? I od kogo? Nie ma autorytetów, bo nie są potrzebne. Demokracja raz na jakiś czas powołuje autorytety z urzędu.
Mnisi mają tylko patyki i wodę. Tygrysy reagują. instynktownie. Tygrysy mogą walczyć o przywództwo. i dlatego najsilniejsi zostają w klatkach. Również bengalski olbrzym Chmura.
Po co ta lustracja? Lustracja jest polityczna czy prywatna? Ta lustracja ani polityki, ani gospodarki nie zmieni. Nie wydarzy się nic, co pchnie sprawy w dobrym kierunku. Bo co niby ma się wydarzyć? Jaki to prąd elektryczny przebiegnie przez wszystkie polskie umysły, jak je oświeci, i w jaki sposób przywróci utracone połaczenia wewnątrz 40 milionów mózgów.. Andrzej Gwiazda mówi, że wszyscy są podejrzani. Jak wszyscy, to wszyscy. Ale to ci wszyscy nogami głosowali za Jego Solidarnością, powinien o tym pamiętać. I przez to, że może właśnie Jego zabrakło we władzach, bo się tak mocno zdystansował, jest to co jest.
żeby nie było szantażu. I tym samym zagrożenia państwowego i publicznego,
żeby była sprawiedliwość dziejowa.
żeby napisać prawdziwą historię Polski. żeby się rozliczyć między sobą.
W jakich warunkach Solidarność nie byłaby mozliwa? Najprościej, gdyby nie było społecznej akceptacji. Gdyby nie było prywatnej samodzielności, nawet takiej jaką mieliśmy. Gdyby nie było wątpliwości w kręgach władzy.
Lokalna społeczność wspiera pico i tygrysy. Ofiarowanie darów na rzecz budowy wielkiego wybiegu, to wielka ceremonia. I uroczystość. I przeżycie dla ofiarodawców. Tygrysy bawią się w wodzie na fundamentach zniszczonego w czasie wojny mostu na rzece Quai. Ochrona przyrody na wschodzie oznacza szczęście. To nie tylko zycie w stanie dzikim, jak myslą na zachodzie. Te tygrysy sa szczęściwe. są braćmi i siostrami pico. łaczą si e wpary, rozmnażają.
A scenariusz nie do przyjęcia: "Solidarność" to wielka prowokacja SB, kontrolowana do końca. Powiedzmy, że tak było.
Do czego doszło? Do demokracji, Europy, Nato. Political fiction. Aberacja?
Napisałem to 13 maja, a już w poniedziałek i we wtorek "rewelacje" Lecha Wałęsy. Niby oczywiste, że dla każdego człowieka znającego PRL, i choćby ze słyszenia obyczaje milicji i SB, tak właśnie mogło być, myślę o judzeniu jednych przeciw drugim, to zresztą stara zasada wszelkich wywiadów politycznych. Ale jak to wszystko wygląda. Jak wygląda Gwiazda, jak Wałęsa. A kto zystkał - ten kto poszczuł. Ale nagonka, chociaż słychać ogarów w lesie granie, jeszcze nie znalazła tropu.
Skłonność młodych polityków i historyków do ocen prymitywnych tamtych czasów. Bez żadnego szacunku dla normalnych, żyjących scodziennie, ciężko pracujących ludzi. Dwa miliony w partii, a reszta? Mają - ci młodzi właśnie najbardziej - pretensję, że była to milcząca większość. Nie protestowała. Ale to ta milcząca większość stanęła za "Solidarnością". Inaczej byłaby to znowu fantazja inteligencka.
O moralne prawo "bycia" w "Solidarności" spytałem Agneszkę Holland, spytałem ś.p. księdza Tischnera, spytałem Marka Rostworowskiego. Wtedy, w 1981 roku w "Olivii", mimo że pytałem właśnie o prawo wystawiania świadectw moralości, co było równie powszechne w życiu codziennym jak teraz jest w politycznym (na szczęście tylko w politycznym), to nikt się nad tym specjalnie nie zastanawiał. Prawo moralne zawłaszczone przez 10 milionów członków tamtej prawdziwej "Solidarności". Moralność mokreślona demokratycznie przez większość. Ale to już polityka, masy społeczne, którym już wolno było prawie wszystko.
Nikt się nie pytał, kto i z jakich powodów popiera Komisję Krajową. Nikt nigdy o to się nie pyta. Początkowo nie ma powodu, a interes polityczny jest nadrzędną wartością. Teraz historycy, szczególnie młodzi, co być może wynika z ich temperamentu, a być może z dyspozycyjności ( a cóż to takiego osobliwego, dyspozycyjność czy partyjność historyków?), chcą najpierw rozliczyć te 10 milionów raz, za wcześniejsze milczenie, a później, za późniejsze. Za późniejsze? Współczesne? Chciałbym takiego śmiałka, takiego historyka - moralistę zobaczyć. Nie ma takich odważnych, jak narazie.
Każdy kto porównuje dzisiejszą Polskę z Polską Bieruta, poczciwego wg wielu Gierka, czy Moczara, popiera zbrodnię na pamięci. Jan Wróbel, też w telewizji.
Skąd te tygrysy? Z telewizji, którą oglądam w tym momencie.
Lustracja. Rozliczenie. Zemsta. Czy to niezbędne po 17 latach, a może po 62 latach? Kogo to tak naprawdę dotyczy? Czy aby rzeczywistych dysponentów polskiej milicji politycznej? Ludzie z noemklatury sa uwłaszczeni, zaopatrzeni emerytalnie. Co w tej chwili jest najważniejsze? Czy te informacje, które mają politycy nie są wystarczające dla sprawowania władzy?
żeby napisać prawdziwą historię Polski. żeby się rozliczyć między sobą. To się rozliczmy. Ale może bez tych niekompletnych teczek. Rozliczmy się kompletnie. Agenci pozostaną agentami, to zadanie dla kontrwywiadu, a nie dla IPN. Ale proszę o rozliczenie tych 16 lat, a czemu nie?
Wiedza na temat ludzi, którzy zniszczyli innym kariery. A co zrobić, żeby te kariery odbudować? Retoryczne gadki. Nikt nie zadał sobie trudu, aby na nie odpowiedzieć; i tak przez 17 ostatnich lat.
Milcząca większość, chociaż nie chce nic mówić, zagłosowała. I nie ma żartów. I nie będzie. Głosowanie trwa.
I to jest całe bezkarne nieszczęście. A jak mają głosować? Jakie wartości reprezentują? Uważam, że tylko ludzie na ludzi mogą wywierać skuteczna opresję. Jeżeli doniesienia o katechetach bijących swoich wychowanków nie należą do rzadkości, to pytanie o warości chrześcijańskie, miłość, miłosierdzie, duchowość, trzeba postawić na samymy początku wszelkich rozmów o lustracji.
Ludzie są między tą katechetką nieszczęsną, której też nikt nie nauczył chrześcijańskiej miłości, a sąsiadem, ojcem, dziadkiem, kochankiem, który na kogoś donosił, który zniszczył innego człowieka nie z powodów ideologicznych, a tylko przez ludzka zawiść. I ten nie musiał się zapisywać i brać za to pieniędzy, wystarczała mu satysfakcja. Nie wybierają wcale między Bartoszewskim, a Millerem, patrzą na katechetkę. Na Człowieka pozbawionego miłości. I być może przez to właśnie bezradnego.
Czy ludzie przyznają się do bezradności, czy mogą być otwarci? Wyznać tę bezradność, publicznie...
Komu ulegała, na jakie hasła reagowała najsilniej, ta milcząca większość. Kto oprócz kilku sportowców, dał im jakieś sensowne powody, żeby się identyfikować z ojczyzną? Kto jest bohaterem codzienności, kto jest wzorcem? Kto wychowa nas wychowa? I teraz jedynym batem są teraz teczki. Kolejny negatywny przykład wychowawczy. Zostana ujawnieni
Ile osób trzeba będzie wyeliminować z polityki, z gospodarki, z samorządów żeby,,, ale co? żeby było sprawiedliwie, żeby było lepiej? Kompetentnie, szybciej? Jeżeli naród się nie nadaje, to trzeba wymienić naród. To już ktoś powiedział. Rozliczyć 62 lat nie da się, i 10 czy 40 milionów obywateli też się nie da; żadna ustawa tego nie załatwi.
Dlaczego? Bo to problem mentalności, a nie tylko założeń politycznych. A te wydają się nie mieć jakiegoś głębszego sensu. Chociaż rząd się trzyma. I ludzie nadal wierzą, że tylko WSI i jej działalność miały, mają wpływ na ich portfele. Chwyt polityczny na razie skuteczny. A co się stanie, kiedy każdy pozna prawdę o wszystkich sąsiadach, o swojej zonie, o pani od polskiego, o księdzu i sołtysie? Jak długo można czytać o takich sensacjach, rok, trochę dłużej? Kto założy internetową stronę z kompletem wiedzy sąsiedzkiej? Kto i jakie książki wyda? Ile się tego da sprzedać?
Zamiast o hańbie, lepiej już mówić o godności.
Starsi ludzie wciągają w swoje pojedynki cały naród. Wiem co zrobi naród. I słusznie. Tylko szkoda czasu. Lepiej bawić wnuki.
>Pozrozumienie nie jest możliwe, bo spór jest nierealny<. Jan Wróbel publicysta, komentator telewizyjny. Co to znaczy? Sporu tak naprawdę nie ma, nie ma o co go toczyć. Lustracja politycznie nie ma znaczenia. Opinia publiczna doskonale wie, czy donosiła, czy nie. I w jakim celu. Lustracja ma jedynie znaczenie taktyczne, a wręcz operacyjne nawet. Zabawne jest zdanie jednego z opozycjonistów, że esbecy zbierali brudne informacje o porządnych ludziach. Zabawne, i pełne hipokryzji. Skąd by się mogły wziąć te >brudne< informacje o >porządnych< ludziach?