Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Bądź niewolnikiem jak człowiek wolny, a niewolnikiem nie będziesz

Teofrost IV BC

Szkice o oświacie. Przedstawiam notatki, które sobie niespiesznie powstawały. Może i wymagają rozwinięcia, ale niech będą jakie są.

Reforma czy proforma ?

Zaczynanie reformy oświaty od stawiania w stan likwidacji szkół, do niczego dobrego nie będzie prowadzić. Tak problemu stawiać nie można, niezależnie od taktyki, socjologii oraz zwykłej przyzwoitości.

Mimo wielu szczerych chęci nie udaje się poważnie o oświacie porozmawiać. Poważna rozmowa o oświacie to rozmowa o uczniu i jego potrzebach, a nie o budynkach i sprawach socjalnych.

Jeżeli jedyną racjonalną decyzją ma być likwidacja szkół, bo ciągną się za nimi nieuzasadnione koszty, to ciśnie się pod klawisz pytanie: dlaczego teraz system zarządzania oświatą dopuszcza ponoszenie kosztów nieuzasadnionych? Nie może być inaczej, skoro zaledwie trzy lata temu powstał w wydziale oświaty referat finansowy.

Nie ma rozsądnych odpowiedzi na pytanie, jak - jak właśnie - szkoła spełnia swoje zadania edukacyjne, wychowawcze i opiekuńcze?

Jeden z dyrektorów mawia, że nie ma szkół, które źle uczą, a dobrze wychowują

Co ma na myśli ów nauczyciel? Może nie jest to żadna odkrywcza myśl, może to tylko taki gadżet erystyczny? Nie warto się zajmować takimi gadżetami, skoro czekają ważne zadania reformatorskie i cięcia budżetowe.

  • Co to znaczy źle uczą?
  • Co to znaczy wychowanie ?

    Powstał w Szczecinie pomysł iżby likwidować powoli i nieśpiesznie licea profilowane, a młodzież skierować do szkół zawodowych i techników. Słusznie, nie ma sensu tworzyć iluzji, że wszyscy będą mieli matury, ponieważ chodzą do liceum.

Odpowiedzi tego typu, zrozumiałych społecznie - nie dostrzegam.

Wszyscy mają rację.

Najskromniej w dyskusji o oświacie reprezentowani są uczniowie.
Praktycznie nie ma nic w dyskusji o zasadach reformowania oświaty.

    Czyli nie ma publicznego namysłu nad tym, co uczeń potrzebuje teraz i czego będzie potrzebował w przyszłości. Rozmowy dotyczą problemu z przechodzeniem dzieci na światłach, jakiegoś pozornego komfortu, bo wygląda na to, że ludzie chcieliby żeby szkoła była na każdej ulicy. Pojawiają się słowa hańba i zdrada, sabotaż jakby było mało rzeczywistych sytuacji w naszym życiu, którym bardziej te określenia odpowiadają. Nie rozmawiamy o ilości godzin języka obcego, o pomocy jakiej należy udzielić uczniom, rodzicom i nauczycielom w związku z dużą liczbą uczniów z ADHD. Za to dzieci, prezydenta straszą tym, że przykują się do kaloryferów jak nie będzie po ich myśli.
Prawa, bez obowiązków, bez konsekwencji.

    Sytuacja w szkole wygląda tak, że rodzice walą w bęben w Prezy6denta Miasta, a dyrektor szkoły jest świętą krową. Nikt od niego nic nie wymaga. Tak wygląda zainteresowamnie rodzicielskie, taka jest mentalność rad rodziców, i innych ciał. Brakuje instytucjonalnego wsparcia tych społecznych ciał. A powinno być. Również radni miejscy powinni wchodzić w skład szkolnych rad, samorządów.

    Nie ma mowy o tym żeby nauczyciele, z sukcesami zajmowali się uczniami trudnymi, z taką pieczołowitością i tak jak zajmują się teraz olimpijczykami. Mniej liczne klasy. To kolejna teza, która ma wspierać i racjonalizować protesty organizowane w szkołach, chyba przez dyrektorów, którzy nie będą mieli swoich stanowisk. Bo teraz okazuje się, że nie ma złych szkół, złej opieki, i tak dalej. Wszyscy są zadowoleni. Wciąż rozmawiamy o oświacie, ale prawie nigdy o jej rzeczywistych problemach.

A co z nauczycielami?

O nich też ani słowa w dyskusji. Pokoje nauczycielskie są mniejsze niż szatnie w przeciętnej firmie. Nauczyciele nie mają swoich bibliotek i nie są w stanie pracować w szkole. Chyba im, oprócz pieniędzy - 800 złotych na stażu - też się coś normalnego należy. Miejsce do pracy, a tylko miejsce socjalne, gdzie rozmawia się o różnych sprawach Nie powinni szkoły zabierać do domu. Myślenie o nauczycielach, to właśnie myślenie o uczniach. Pensje nauczycieli, stanowią 80 procent oświatowego budżetu, a oni nie mają bibliotek. Każdy pracodawca wie o tym, że ludzka praca to jeden z najdroższych składników biznesu. Pracownik musi mieć narzędzia, które działają. Chyba to oczywiste. Płace stanowią 80 % budżetu oświatowego, a nauczyciele nie mają pieniędzy na odczynniki chemiczne. W szkołach nie istnieją pracownie chemiczne, fizyczne czy biologiczne.
        Donieść publicznej opinii także wypada, że w Szczecinie w szkołach nie myśli się o niepełnosprawnych. Rodzice starają się o indywidualne nauczanie w domu, a to zawsze gorzej dla dziecka. Najlepsze szkoły nie są przystosowane do przyjęcia uczniów niepełnosprawnych. Szkoły nie dysponują komputerami dla dzieci niewidomych i słabowidzących.

    Uczniowie, nauczyciele - o nich się nie mówi. Dlaczego? Wystarczy trochę wyobraźni, żeby znać się na oświacie, wystarczy wyobrazić sobie, może przypomnieć swoją sytuację w szkole. Albo to, z czym ludzie przychodzą do pracy. Z jaką wiedzą i umiejętnościami, nastawieniem do obowiązków. Owszem, wychowanie w domu, to jedno, ale szkoła - to bardzo ważne - drugie.

  • Szkoła to edukacja, wychowanie i opieka.

Takie ma funkcje i zadania. Można to wszystko porozkładać do oddzielnych koszyczków oświatowych i tak się dzieje. O każdej z tych powinności monologi wygłasza się oddzielnie. Ale to edukacja jest powinnością najważniejszą i rozstrzygającą o powodzeniu. Dobrej edukacji nie zastąpi się opieką i wychowaniem. Szkoła ma dobrze uczyć, a reszta przyjdzie sama. Uczyć stosownie do możliwości wychowanków. Przede wszystkim - właśnie możliwości, nawet nie potrzeb w pierwszym rzędzie. Nauka to obowiązek, praca, systematyczność, odpowiedzialność - ucznia i nauczyciela. To - również - oczywiście - wychowanie.

  • Dyskusja o oświacie, to nie dyskusja, to monologi.

Ministra, związków, prezydenta, rodziców, którzy są sterowani przez dyrektorów. Bo jedni i drudzy liczą, zabiegają, walczą o zachowanie status quo. O swoją, egoistyczną wygodę. 

Pogarda, z jaką ludzie dość łatwo wypowiadają się o nauczycielach, ich mentalności, obyczajach, grzechach i grzeszkach, to świadectwo pozycji tego zawodu w Polsce. Najpierw upodlić, a później moralizować. Jakie to łatwe. Jakie popularne. Jeżeli nie ma autorytetu, nie ma mowy o wychowaniu. To ważne w Trzynastce, i ważne w każdej zawodówce, gdzie możliwości uczniów są mniejsze. Ale możliwości nauczycieli powinny być porównywalne. Najprawdopodobniej uczniów w zawodówkach są mniejsze, ale nikt tego tak na dobrą sprawę nie sprawdził.

Recepta na oświatę - spytać o to należy nauczycieli i dyrektorów, również uczniów z najlepszych szkół.

Zdziwicie się odpowiedzią na tak postawione pytanie. A nikt ich właśnie o to publicznie nie pyta.