Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

To kwestia sekundarna   
Radny    Jędrzej Wijas    A nawet drugorzędna    18.11.04    Sesja RM

    Nie wiadomo jakie względy kierowały policją konserwatorską, że nie pozwoliła rynku wyprostować. Trochę na dole podnieść, trochę na górze opuścić. Można też zupełnie na górze opuścić, albo zupełnie na dole podnieść. W dawnych czasach nie było ul. Kuśnierskiej. Plac opadał swobodnie i stanowił dużą płaszczyznę.  

2001

    Oprócz rejestru dziedzictwa ludzkości – zawierającego np. rynek w Krakowie, wielkiego kanionu rzeki Kolorado oraz piramidy egipskie – powinien istnieć rejestr spis rzeczy osobliwych i dziwacznych. Już to po to aby świadczyć o bogactwie ludzkiej pomysłowości, już to o głupocie. Suponuję, iżby do tej księgi wszedł Krzywy Rynek w Szczecinie, a nawet dwa gdyż natura w tym przypadku nam nie poskąpiła. Na starych sztychach, pochyłość rynków nie jest zbyt znaczna, mogą tam stać stragany, a konie nie zaciągają hamulców. Ale jak to jest z różnymi krzywymi rzeczami, z biegiem lat krzywią się coraz bardziej. Ludzie mają coraz krzywsze spojrzenie, skrzywione poglądy, coraz bardziej krzywy uśmiech; to ostatnie jest zupełnie zrozumiałe.Nasze szczecińskie rynki są niewielkie, kryte historycznie kocimi łbami i krzywią się coraz bardziej. Ludzie, którzy owe historyczne krzywizny i pochyłości, pielęgnują, są absolutnie przekonani o potrzebie posiadania w mieście takowych.
    Nie ma mowy o utrzymaniu funkcji historycznej takiego rynku czyli miejsca handlu, organizowania imprez, spotkań. Każda impreza była organizowana zawsze pod takim samym kątem. Nie mówiąc np. o pręgierzu, który zakopany pod katem 90 stopni do powierzchni , nie byłby w stanie utrzymać odpowiedniej postawy skazanego. Skazany zwisałby nieprzyzwoicie wręcz albo opierał na słupie. Na obu krzywych rynkach parkują samochody. Na razie wszystko jest w porządku. Choć bez sensu. Kiedy jednak pojawi się gołoledź, nie wróżę sukcesów firmom ubezpieczeniowym. Dlatego dealerzy wprowadźcie do umowy klauzulę, aby właściciele, którzy chcą dostać odszkodowanie, nie parkowali aut na krzywym rynku.
    Nie wiadomo jakie względy kierowały policją konserwatorską, że nie pozwoliła rynku wyprostować. Trochę na dole podnieść, trochę na górze opuścić. Można też zupełnie na górze opuścić, albo zupełnie na dole podnieść. W dawnych czasach nie było ul. Kuśnierskiej. Plac opadał swobodnie i stanowił dużą płaszczyznę. Wyglądało to zupełnie inaczej. Na drugim  rynku stał niegdyś kościół, ale spłonął. Nie sądzę aby miał pochyłą posadzkę. Bzik konserwatorsko-historyczny, który każe przekrzywiać rynki, musi mieć jakiś rodowód. Może konserwator zabytkowy nawiązywał do późnych  wypiętrzeń alpejskich i na tym polega historyczność rozwiązania. Niechby krzywy rynek, ale może jakaś tablica, informująca dlaczego jest on krzywy. Po co był krzywy? Może to miejsce starej stoczni, zjeżdżalni loży masońskiej, kolejka zębata łącząca nabrzeże z giełdą. Nikt normalny nie uwierzy w konieczność wykrzywiania rynku z powodów historycznych. Jakich powodów? A Wyszak wszak prosty. Wersja wydarzeń jak z przygód Guliwera. Chyba że, jest to przebiegły sposób na uzyskanie funduszy europejskich na ratowanie polskiej krzywizny. Pizeńczycy taką pomoc otrzymali. Utrzymali krzywiznę swojej wieży zgodnie z zainteresowaniem turystów. Kiedyś wyprodukowano miniaturki z prostą wieżą w Pizie, (Superman też chciał wyprostować). I nikt tego nie chciał kupić. Wyprostujmy tę dziwaczną, polską krzywiznę. Może skarpa, w tej skarpie jakieś jatki, sklepiki, wygódka publiczna, której nie uświadczy się w promieniu 300 m. To tak jak z „Warsem”. W sypialnym duszno i upał. Pytam, czy można zmniejszyć temperaturę, nie można – odpowiada urzędnik w brązowym ubraniu. Mogę nie palić, dodał rezolutnie. A nie daje się regulować? Nie daje. Nie odpuszczam - Może pójdzie Pan do Dyrektora, że by powiedzieć, że coś jest nie tak z tą instalacją. Dyrektor wie, odrzucił mnie prawym hakiem na dyszący z gorąca grzejnik, urzędnik w brązowym ubraniu.
    Dyrektorze, Pan wiedział, że coś nie tak z tą instalacją,  sprzedał Pan mi bilet bez ostrzeżenia, a następnie chciał zadusić. I dusił mnie Pan w obie strony przez ponad 8 godzin, jak starą gęś, a ja Panu zaufałem. Chwała Najwyższemu, że mnie Pan w końcu nie udusił z pomocą urzędnika w brązowym ubraniu. I prosiłbym, również, aby rano, zamiast tych rogalików w celofanie, były drożdżówki lub kefir.
Już nie będę dobijał Pana sanitariatem. Krzywy rynek jest faktem. Niedługo konserwator zabytkowy lub ktoś inny zażąda dodatkowych środków na podtrzymywanie krzywizny rynków, nawiązując do wypiętrzeń alpejskich.

    Jeżeli już tak ma być wprowadźcie ową szczecińską krzywość do folderów i na stronę internetową.