Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

To nie była prowokacja, to była intryga.  

Janusz Maksymiuk   Wersja akcji z aferą gruntową.   11 sierpnia 2007

Nie chcę żeby wyjeżdżał Wojtek, bo zniknie jego antykwariat przy św. Wojciecha. I proszę również publicznie dr Lizaka, żeby swoim wyjazdem na zawsze do gospodarnej Wielkopolski lub zasobnej w zlecenia Warszawy mnie nie straszył i powiedział też publicznie, że jednak zostanie tutaj w mieście, które źle się wszystkim kojarzy. 

2003

   „Wyborcza” stara się zachęcić elity do pisania. Ale tak jak serca do działania nie pobudzi publikacja kardiologa, a jedynie impuls elektryczny lub chemiczny przez niego zastosowany, względnie działanie ratownika, tak Szczecina nie pobudzą słowa na papierze wydrukowane. Dziennikarze też co prawda nie wypisują gotowych recept. Piszą wtedy kiedy widać, że pacjent ma wypryski, złą cerę  lub drgawki i wtedy krzyczą, żądają pomocy, biją na alarm. Elity zaś uogólnią, wykazują stosowną troskę, nic o istocie spraw, o swojej roli w procesach gospodarczych i politycznych, nie napiszą, bo powinny w takim przypadku napisać o sobie źle. I o innych też. Przecież to tylko i wyłącznie od nich zależało, zależy lub ponownie będzie zależało wszystko w Szczecinie. Inwestorów pisanie nie zachęci, bo ich nie zachęca literatura, chyba że są sentymentalni albo literatura jest wyjątkowo atrakcyjna; liczby, statystyki, koneksje - to wszystko co się liczy. I informacje na temat przyszłości miasta, których my nie znamy. Na decyzje inwestycyjne wpłyną, mogą wpłynąć informacje o naszym mieście, które znamy, możliwości o, które się potykamy, a które co gorsza - przeszkadzają w pracy. Warto kiedyś spisać te możliwości, które nam, ludziom ze Szczecina, przeszkadzają w pracy i przekazać je potencjalnym inwestorom. Nabierajmy wodę sitem, promujmy rzeczy, które nam przeszkadzają, a znajdzie się wreszcie osoba spoza Szczecina, która na tych – wg nas niepotrzebnych śmieciach, nieużytkach miejskich - zrobi pieniądze. I da upragnione etaty naszym elitom.

Bardzo lubię Wojciecha Lizaka i jego rodzinę, i nie chcę żeby wyjeżdżali ze Szczecina. Nie chcę żeby wyjeżdżał Wojtek, bo zniknie jego antykwariat przy św. Wojciecha. I proszę również publicznie dr Lizaka, żeby swoim wyjazdem na zawsze do gospodarnej Wielkopolski lub zasobnej w zlecenia Warszawy mnie nie straszył i powiedział też publicznie, że jednak zostanie tutaj w mieście, które źle się wszystkim kojarzy.Ludzie z „Polski” nie wierzą, że właśnie dr Lizak jest świetnym wydawcą i organizatorem aukcji ogólnopolskich. Są zdziwieni, że kolejny szczeciński Produkt Turystyczny – Henryk Sawka pochodzi stąd i tu się „wychował”. W imieniu mieszkańców miasta proszę też  żeby Wojciech Lizak nie straszył historyczną słomą, która wystaje z naszych miejskich butów. Niech nam nie mówi już o naszym przeznaczeniu zaprogramowanym  w słomiastych genach pionierów. Nie bójmy się siostry i bracia tej słomy. Wystaje no i już. Kiedyś się wytrze i wykruszy, służba sprzątając salony wyrzuci ją na wieki wieków amen. A wraz z tą słomą zniknie też strach i pójdzie precz nasz szczeciński smętek   Niektórym słoma wystaje z „Chełmka”, niektórym z „Baty”. A niektórym z podrabianych adidasów.  Swoją drogą nie ma wygodniejszego materaca jak siennik wypchany jak poducha pachnącą zbożem szeleszczącą słomą.Problem Szczecina to brak ciągłości myślenia miastotwórczego. A takie myślenie to przecież sprawa wyłącznie osobista, odzwierciedla osobisty stosunek do miejsca, w którym człowiek żyje. Takie obywatelskie myślenie powstaje w prywatnych domach, tam dostaje pierwszą, publiczną szansę.
    Podczas rozmów przyjaciół, znajomych albo podczas zwykłych towarzyskich spotkań rodzą się ważne społecznie idee. I niektórzy, nieliczni ludzie byli świadkami takich zdarzeń. Nie stworzą tego obywatelskiego myślenia ani sale konferencyjne ani aule wykładowe. Nie można go kupić za czesne ani zakuć, zaliczyć i zapomnieć. Właśnie tak – myślenie społeczne, miastotwórcze powstaje w prywatnych domach, a poziom rozmów podczas domowych kolacji i spotkań przy kominku ma później kolosalny wpływ na poziom życia miasta.   Dopóki przy kolacji będzie się myślało i mówiło o prywatnych biznesach w kategoriach wyłącznie „wyrwania” miejskich pieniędzy,  a nie zaś w kategoriach pożytków dla miasta, dopóty będziemy mieli problemy z naszą tożsamością, elitami itd. "Wyborcza” zaprasza do salonu. Może stworzy „wirtualny” magistrat. W każdym razie oprócz wymiany poglądów potrzebny jest ów impuls, impulsów seria wręcz, aby pobudzić akcję miejskiego serca. I nie będzie porządnego miasta w mieście. Choćby słomę z butów usuwał najzręczniejszy chirurg plastyczny, a tablice rodowe sporządzał najlepszy kaligraf.
Kiedy kupcy szczecińscy na początku wieku uznali, że sezon w portach jest zbyt krótki, a lód na zalewie przeszkadza w handlu postanowili zbudować lodołamacze, żeby sezon działalności portu przedłużyć. Nasi poprzednicy w mieście jak widać mieli umiejętność organizowania się i dlatego miasto rozwinęło się. A my?
Wakacyjny Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach kosztuje organizatorów czyli „Fundację dla 8,5” ok. 1,0 mln zł. Miasto i gmina wspiera tę imprezę bardzo poważnie na wiele sposobów. Impreza trwa 3 dni (trwała dłużej ale wiadomo kryzys) i oddziałuje – dzięki mediom właściwie - na wyobraźnię turystów w sposób wprost niezwykły. Międzyzdroje żyją z tej imprezy przez cały rok. To są te trzy, cztery dni, bywało że i pięć, które wstrząsają co roku nadmorskim światem turystycznym. I odbierają ochotę innym nadmorskim miejscowościom do konkurowania z Międzyzdrojami.  To wszystko dzięki talentowi, fantazji i umiejętnościom menadżerskim Waldemara Dąbrowskiego. Niech Dni Morza w Szczecinie kosztują milion i dwa nawet. Ale niechże będą prawdziwą atrakcją dla 10 000 turystów, którzy w tym czasie i specjalnie na Dni Morza przyjadą do Szczecina. Liczę tu również turystykę rodzinną i towarzyską. Bo przecież ludzie przyjeżdżają do znajomych na te szczecińskie Dni Morza.  Nikt nie zaproponował nam Festiwalu Gwiazd i dlatego tej wielkości nakłady wymuszają  z kolei zadanie pytania restauracjom, pubom, sklepom, hotelom, galeriom, lokalom rozrywkowym – firmom żyjącym z turystyki na co dzień ; pytanie brzmi - ile włożą żeby później wyjąć. Dodajmy to tego innych beneficjantów takiej imprezy czyli agencje turystyczne, izby turystyczne, organizacje regionalne, przewoźników. Bo nie tylko sponsorzy i miasto powinni „wkładać”. To miasto na razie wkłada. I to wkłada dużo. A takie „wkładanie, żeby później wyjmować”  opłaca się na całym świecie. To nie są żadne szamańskie sztuczki, to są inwestycje.
Ludzie z branży turystycznej muszą wreszcie zaryzykować. To właśnie „branża” musi być jednocześnie i ojcem i akuszerem produktów turystycznych. Powinni się w tym celu  zjednoczyć i skoncentrować kapitał. Bo okazuje się, że  nie wystarczy być tylko rzetelnym organizatorem czy operatorem. Trzeba mieć uniwersalny, międzynarodowy, miejski produkt turystyczny. Najlepiej dwa albo trzy. Własne lub wspólne. Może nawet sześć. Gdyby nie spryt grających na niemieckich sentymentach operatorów zza granicy – też nie mielibyśmy niczego właściwie do sprzedania.Czy na kortach tenisowych przy Wojska Polskiego znajduje się jakakolwiek informacja o słynnym, by nie rzec legendarnym, może nawet kultowym Festiwalu Młodych Talentów? Czy można kupić album ze zdjęciami z tego festiwalu? Czy jest coś takiego w naszych folderach? Póki co, najoględniej rzecz ujmując, jak na razie mamy do czynienia z produktem  tirystycznym,  a nie turystycznym jak byśmy tego oczekiwali. Mam takie wrażenie, że cała branża turystyczna nie widzi gdzie leży Szczecin. Nawet Janusz Stanek, człowiek zasłużony i dowcipny, co z nie jednego ogniska kiełbaski jadł, krótko o Szczecinie (mówię o „Mieście za horyzontem”), a wiele o województwie. I trendach światowych.  Ale to my sami sobie strzelamy bramki jak obrońcy Realu Madryt (niechże del Bosque zrobi coś z tymi bałwanami!). Nie mamy takich napastników, jak ma Real, choć też nie zawsze uda im się strzelić więcej, niż tamci wpuszczą. Związki artystów organizują np. Festiwal Malarstwa we wrześniu, może nawet w październiku kiedy wyjadą wszyscy turyści.  Portal internetowy Virtual Library – www.icom.museum.vlmp.com, który odwiedziło 6 041 260 osób do 16 maja 2003 (a odwiedza portal ok. 1000 osób dziennie) zawiera linki (odnośniki) do wielu muzeów świata. Wg portalu Virtual Library w Polsce znajduje się  39 muzeów, Rumunii  - 55, Szwecji - 390,  Szwajcarii - 204, Rosji - 515 i USA - 1031. W wykazie Virtual Library muzeów polskich brak informacji o zabytkach i muzeach szczecińskich. Czy letni repertuar mają  szczecińskie teatry i filharmonia?  A czy ktoś w mieście postawił im takie zadanie? Szkoda, że nie wykorzystujemy dobrego zespołu artystycznego, pod dobrym dyrygentem do promocji miasta. Szkoda, że zespół nie wykorzystuje dobrych organizatorów turystyki do zarabiania pieniędzy. Wiódł ślepy kulawego.
Pieniądze szczecińskie leżą również w wodzie. Woda stanowi 24,4 % powierzchni miasta Szczecina, linia brzegowa to też nie mało, bo na pierwszy rzut oka 170 km.A jak my tę wodną szansę traktujemy - ciąg przystani przy ul. Przestrzennej, od mostu Cłowego zaczynając to promenada śmieci, sterty kamieni, bałagan, wstrętne papiery i plastikowe torby, PETy i pety, zdechłe psy, pozostałości po wstrzymanej inwestycji, sterty kamieni; to właśnie jest szczecińska Costa del Sol, miejsce od lat zaniedbane, nieuporządkowane przez dzierżawców; z koszmarnymi reklamami, krzywymi bramami i połamanymi płotami. Widać, że w naszym mieście brak jest gospodarza. I to od kilkunastu lat. A smrodu szczecińskich podwórek nie zneutralizuje wykwintny zapach lawendowego dezodorantu, szum fontanny nie zagłuszy głosu opinii publicznej na temat naszej gospodarności, a koński zad nie przesłoni papierowych i plastikowych toreb plączących się po autostradzie na wysokości Klucza. Zanim zaprosimy gości, wytrzepmy chociaż dywany. Skoro nie potrafimy zdobywać poważnych inwestycji, zadbajmy chociaż o czystość. Jak panna nie majętna, niech będzie chociaż schludna.
Szczecin to Zielona Wenecja Północy. W naszym mieście wystarczy 20 minut jazdy motorówką z Dworca Morskiego w kierunku północno-wschodnim, żeby znaleźć się w innym świecie. W 17 minut dojeżdżamy również na pętlę na wyspie Puckiej, a stamtąd mamy szlak rowerowy ( a czemu nie bryczką) do Dziewoklicza. Nie ma jeszcze gondolierów i gondoli, ale właściwie dlaczego nie... Szczecin może być Zieloną Wenecją Północy.  Ta nazwa jest absolutnie właściwa, a   program to pomysł na współdziałanie, na pieniądze, na podtrzymanie ducha miastotwórczego myślenia. Mamy pretekst żeby się na ten temat posprzeczać. Pomysł programu Zielona Wenecja Północy powstał na wielkiej Wyspie Puckiej. To miejsce niezwykłe. Są też inne wyspy w Szczecinie. Też niezwykłe. Jak to widzę. Najpierw podejmiemy trud zbudowania programu  poznawania, odkrywania naszego Miasta, naszej małej ojczyzny. W tym celu rozpoznajemy możliwości turystyczne naszego Miasta. Ale Zamek zostawiamy w spokoju. Kto zrobi?Ameryka została skolonizowana niejako z konieczności. My do Szczecina też trafiliśmy niejako z konieczności. Musimy zatem poszukać nie bandytów z karnych kolonii, nie szabrowników, a Odkrywców, Kolonistów, Grunderów i Traperów. Wędrując wokół Szczecina - Odkrywcy zostawią po sobie ślad w postaci prostych budowli, infrastruktury przeznaczonej dla innych kolejnych odkrywców, dokumentacji, szczegółów i ciekawostek naniesionych na mapy. To może być prawdziwe zadanie statutowe dla harcerzy, Młodzieżowej Rady Miasta, stowarzyszeń ekologicznych i innych. To być może jest metoda terapeutyczna dla dzieci dotkniętych zespołem ADHD. Czy my musimy koniecznie wydać 0,5 mln złotych na kolonie organizowane poza naszym miastem dla dzieci z rodzin patologicznych czy możemy zrobić to w naszym mieście bo mamy takie możliwości i atrakcje? Uczestnicy wypraw spotykać się będą z ludźmi znającymi dany teren, zapoznają się z jego historię niemiecką (również kwerenda biblioteczna) i polską. Być może nawet odkryjemy stare średniowieczne świadectwa osadnictwa, co pozwoliłoby stworzyć szczeciński Biskupin czy też Wolin. Właściwie takie średniowieczne świadectwo słowiańskiego, pomorskiego miasta to już mamy. To odkrywka archeologiczna na podzamczu. Wspaniałe miejsce i wspaniała możliwość stworzenia niezwykłej atrakcji turystycznej. Z niewielką pomocą miasta lub sponsorów możemy zbudować: wieżyczki   do obserwacji ptaków, stworzyć warunki do biwakowania, opisać przeprawy, zbadać trasę biwakową, znaleźć warunki do uprawiania crossu konnego i rowerowego. Materiały z wypraw zostaną opublikowane i posłużą do prowadzenia standardowej działalności turystycznej zorganizowanej i indywidualnej. Proponowałbym, aby w tym roku przygotować dwa projekty: „W 8 dni dookoła Szczecina” jako pomysł na szczecińskie trasy turystyczne oraz „Szczecin Survival” czyli specjalną  trasę dla osób zaprawionych w ekstremalnych wyprawach turystycznych.  Czy jest to możliwe? Moim zdaniem jest możliwe, jeżeli nie zażądamy na początek 10 milionów euro na drobne wydatki, bo inaczej nic nie będziemy robili.     
Odkrywka archeologiczna na podzamczu, Dni Morza, punkt informacyjny czyli wspomnienie  po Festiwalu Młodych Talentów, wakacyjny program artystyczny oparty o zespoły artystyczne działające w mieście, Festiwal Malarstwa Współczesnego w 2004 roku -  to są oryginalne, szczecińskie produkty turystyczne, które można eksploatować od zaraz.  
Takim samym produktem, powiedzmy cechą marketingową pomagającą w sprzedaży oferty turystycznej jest czystość w mieście. A czystość nie zależy od uchwał tylko od pracy ludzi zatrudnionych w tym celu. Program Zielona Wenecja Północy to też praca domowa do wykonania jeszcze w tym roku; można rozpocząć „eksplorację” Szczecina w najbliższe wakacje, można różnego rodzaju działania kontynuować podczas roku szkolnego. To nie stanie się z dnia na dzień.Musimy wreszcie uwierzyć w siebie, w to, że praca ludzi w naszym mieście ma wartość i ma sens. A uwierzymy tylko wówczas, gdy postawimy sobie zadania, bo nie będziemy się bali porażki, a następnie osiągniemy zakładane cele.  Zielona Wenecja Północy czeka na swoich gondolierów, pieśniarzy, odkrywców i odważnych inwestorów.    

    Jeżeli nie mamy legendy to musimy ją stworzyć.