Jako potomek carskiego felczera spytam, i co z tego, że tu my potomkowie niepiśmiennego chłopa zostaliśmy osadzeni się na tej ziemi panoszymy? Innych tu nie było, wypadło na nas. Co mi z waszych arystotelesów, jeżeli nic z nich w waszej działalności nie wynika? Jakiż praktyczny jest z tego pożytek? Widać, że wasza wiedza o własności opisanej blisko 2500 lat temu, zda się psu na budę. Wszystkie szczecińskie targowiska mają właśnie ludzie uwłaszczeni. My piśmienni i niepiśmienni z socjalistycznych czworaków Pogodna i Niebuszewa czekamy na dźwięk Pańskiego Rogu, na zaklęte w słowie przekonanie o waszej Racji. Kosy przekute „na sztorc” czekają w blaszanych garażach. Co prawda, jak mówi poeta, kosa na sztorcu i sztos na korcu to nie to samo.
Mieliście ów Pański Róg. Został Wam się ino sznur samochodów, co dalej jadą wprost przed siebie. Kto was dusi nadodrzańscy Mędrcy, kto wam przeszkadza głosić chwałę przesiębiorczości? Czyżby Maryjan I Czysty, onegoż wspomagacze, podpowiadacze i właściciele? Aliboż psy jego wilczury? Może dusi was zazdrość o altanę i widok na miasto nad Odrą rozciągnione...Kto usiadł wam na piersi waszej wszechpolskiej i do imentu obywatelskiej jak cnota przecudnej Cristal Carrington? Co was zniechęca do nieprzerwanej i nieprzekupnej walki? Jakaż to idea miastotwórcza zalega wasze schuflady i sakwy? Czemuż nie pozwolicie czerpać z tej krynicy pomysłowości oraz intelektu nam niepiśmiennym z Górnego Wiku?
Kiedy patrzymy z naszego gumna na wasze postacie szlachetne przechadzające się po elizejach Jasnych Błoni, myśl nieporadna, pańszczyźniana, choć może nawet włościańska w naszych nieoskrobanych, durnych konopiastych łbach się kołacze, że właściwie to nie wiadomo, po co Was takich mamy. Co my z Was mamy tak właściwie...
Niceście nam nie powiedzieli, do walki nie zagrzali, drogi nie wskazali. Co z was za mędrcy? Czego nas chamów lnianych, konopiastych i drahimskich żeśta nauczyli? To tak naprawdę chcecie nam powiedzieć? Ino prosto. Niech myśl wasza jak dyszel prosta i stercząca w niebo celuje, jak cep grabowy ze rzemiennym skrzypieniem i mocą spadnie na łby przeciwników naszych i waszych, i niech ich porazi jasnością jak, psia mać, świeżo wyparzona dzieża przed świniobiciem. Tera mówta.
Opublikowano w Gzecie Wyborczej, przypis do tekstu "Słoma od Armaniego"