Obecnie w Holandii 75 000 wędkarzy łowi wyłącznie szczupaki. Dobry łowca łowi 30 ponad metrowych sztuk rocznie. Ci ludzie wydają na swoje hobby 130 mln euro. łączna kwota jaką wydają na wędkarze wynosi 500 mln. Euro. Z wędkarstwa żyje 6000 ludzi, a Holandii żyje 9 mln ludzi.

▓ Akwakultura rozwija się bardzo dynamicznie. Mamy znakomite warunki aby rozwijać akwakulturę w zachodniopomorskiem. Jeżeli tego nie zrobimy, to na nasze rynki wejdą karpie i tołpygi z Azji. Wniosek? Musimy produkować taniej. Albo – dochody ze sprzedaży surowca powinny być uzupełniane innymi dochodami np. z usług lub przetwórstwa.
▓ Woda i ryby wzmacniają ofertę turystyczną i gospodarczą. Państwo nie dostrzega problemu, a państwo i samorządy – możliwości.
▓ Finansowanie wyłącznie branży rybnej nie rozwiąże nawet problemów tej branży. Trzeba ingerować w środowisko lokalne, a najlepiej stworzyć mechanizm samoregulacyjny czyli rynek. Ten rynek, przyszłość jego uczestników musi być silnie zależna od ochrony środowiska, bo tylko wtedy będą o to dbali; a to właśnie środowisko jest podstawą sukcesu wsi – rolnictwa, ryb, agroturystyki, zbieractwa itp. Rynek powinien korzystać z pomocy państwa tak jak z tej pomocy korzystają rynki innych państw.
▓ Produkt zachodniopomorski musi być produktem o określonej wartości; ta wartość pozwoli godnie żyć ludziom biorącym udział w jego wytworzeniu. Zaplanowanie tego produktu – bp to trzeba zaplanować – musi być powiązane z oczekiwaniami klienta.
▓ Potrafimy produkować i sprzedawać za granicą. Te umiejętności powinniśmy wykorzystać w rozwiązywaniu problemów lokalnych i budowaniu szerokiego regionalnego rynku rybnego.
Na Zachodzie są zmiany
Chcesz wyciągnąć firmę z zapaści? – podnieś morale ludzi.
Rosabeth Moss Kanter
Bezrobocie tkwi w głowie, a nie w rękach. Ludzie sami sobie muszą dać szansę na godne życie. Aby tak się stało potrzeby jest silny, prorynkowy impuls.
Europa posiada 600 różnych produktów regionalnych. Należą do nich produkty żywnościowe, alkohole, leki, paraleki, kosmetyki, sztuka ludowa, meble.
Powinniśmy je wszystkie poznać. Włoch, właściciel stada kóz liczącego 200 sztuk produkuje 2 – 3 gatunki sera. I oczywiście je sprzedaje; od 40 lat - dla porządku dodajmy. Kooperuje z hodowcą krów mlecznych, bo różne są sery.
Ma do dyspozycji rozwiniętą sieć informacji turystycznej i bazę turystyczną. Często na bazie regionalnej sieci handlowej (dystrybucyjnej).
Programy regionalne mają również kraje pozaeuropejskie i pozaunijne.
>> Oswald Steinlechner w Staubertalu (austriacki Tyrol; to 660 000 mieszkańców) posiada 3 hektary łąk. Hoduje krowy. Zajmuje się hodowlą ziół z których produkuje herbatki, syropy, maseczki, kremy i olejki. Produkuje w tym celu ok. 120 kg suszu. Produkuje i sprzedaje również jogury i chleb. W warsztacie stolarskim powstają proste meble. Oswald Steinlechner nie sprzedaje suszu do fabryki kosmetyków. Nie sprzedaje mleka do mleczarni. Do surowca dodaje swoją pracę i doświadczenie i sprzedaje produkt przetworzony. Pytanie, czy to jest skansen czy to jest rynek? Czy bez pomocy państwa - Tyrolczycy dadzą sobie radę? Jeżeli ludzie kupują to jest to rynek. Kupują w sieci sklepów prowadzonych przez tyrolskich rolników.
A dlaczego państwo nie miałoby pomagać swoim obywatelom?
>> Krzemowa Dolina << uchodzi za przykład dynamicznie rozwijającego się klastra naukowo - technologicznego. Jest wg wielu również przykładem indywidualnego sukcesu, prywatnej inicjatywy i operatywności ludzi z pomysłami. Mało kto pamięta i bierze pod uwagę fakt, że Krzemowa Dolina jest dzieckiem „zimnej wojny” i powstała dzięki zamówieniom wojskowym i państwowym. A prywatne firmy były po prostu bardziej efektywne niż państwowe. Impuls, dzięki któremu powstała Krzemowa Dolina, był impulsem zewnętrznym, nie związanym z wykreowaniem powszechngo rynku cywilnego i talentami ekonomicznymi Amerykanów.
>> Handlingsprogram for dansk selvstændighedskultur: iværksætteri og innovation’ ('Plan działania na rzecz promocji kultury biznesowej w Danii: przedsiębiorczość i innowacje'). Duńskie Ministerstwo Edukacji opracowało program mający za zadanie promowanie przedsiębiorczości w ramach systemu szkolnictwa. Przez okres dwóch lat, 30-40% młodzieży wzięło udział w szkoleniach z zakresu przedsiębiorczości – byli to zarówno uczniowie szkół podstawowych i średnich, jak również studenci uniwersytetów i szkół zawodowych. W sumie zrealizowano 200 projektów – w efekcie stworzono materiały szkoleniowe oraz zaplecze edukacyjne dla całego systemu szkolnictwa. Specjalne szkolenia z zakresu przedsiębiorczości zorganizowane zostały również dla nauczycieli. Na podstawie przeprowadzonej oceny programu stwierdzono, że uczniowie i studenci, którzy przeszli szkolenie, wykazują znacznie większą motywację do rozpoczęcia własnej działalności gospodarczej lub chęć do podjęcia pracy w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw.
>> Young enterprise << (Młoda przedsiębiorczość) w Szwecji, podobnie jak jej odpowiedniki w innych krajach europejskich, oferuje młodym ludziom w wieku 16-20 lat szansę na zdobycie doświadczenia w zakresie zakładania i prowadzenia własnej firmy. W sumie, 75% szkół gimnazjalnych w Szwecji uczestniczy w tym programie. W ostatnim czasie uczniom udostępniono interaktywne materiały szkoleniowe na CD-ROM. Materiały te, dające się łatwo przystosować do konkretnych potrzeb, zostały rozpowszechnione na szeroką skalę.
>> National Business Angels Network << (Krajowa Sieć Aniołów Biznesu czyli przedsiębiorców gotowych zainwestować własne pieniądze w nowo powstającą firmę) służy wsparciem firmom wykazującym potencjał wzrostowy, którym przyda się wsparcie w postaci kapitałów akcyjnych oraz wiedzy z zakresu zarządzania, udostępnionych przez prywatnych inwestorów. "Aniołom biznesu" (prywatnym inwestorom) z kolei sieć ta umożliwia znalezienie dobrze rokujących firm, w które mogliby zainwestować swój czas i pieniądze. Sieć zrzesza ponad 400 zarejestrowanych inwestorów, służących funduszami i fachową wiedzą, oraz posiada współpracowników w całym kraju.
>> (St. John's Innovation Centre) << Centrum Innowacyjności św. Jana pełni funkcję inkubatora przedsiębiorczości, od 1987r ponad sto firm opuściło jego podwoje. Cambridge może się pochwalić nagromadzeniem spółek technologicznych i naukowych niespotykanym nigdzie indziej w Europie. Obecnie w ramach centrum funkcjonują 54 firmy, zatrudniające około 750 pracowników. Centrum zapewnia wsparcie osobom posiadającym doświadczenie w zakresie badań naukowych i technologicznych – nacisk kładziony jest na pomoc takim osobom w zdobyciu umiejętności biznesowych stanowiących uzupełnienie ich technicznej wiedzy. Badania dowodzą, że z grona 154 firm, którym centrum udzieliło wsparcia, zaledwie 15 zaprzestało prowadzenia działalności; statystycznie ten wskaźnik wynosi 70 firm.
>> Travel Park << Sieć Inkubatorów (obecnie Helsinki, Espoo, Oulu, Savonlinna i Vaasa) działająca w Finlandii jest siecią inkubatorów przedsiębiorczości adresowanych do sektora turystycznego. Celem Travel Park jest pomoc 60-80 firmom rocznie w rozwinięciu się na przestrzeni dwóch lat w funkcjonujące i zyskowne małe firmy, zdolne zaoferować turystom i podróżnym wysokiej jakości innowacyjne usługi. Między Travel Park a dużymi fińskimi firmami turystycznymi istnieje ścisła współpraca, przynosząca korzyści obu stronom.
>> Centrum Zatrudnienia i Rozwoju Gospodarczego Uusimaa <<. 17 inkubatorów działających w rejonie Helsinek, które od roku 1995 przyczyniły się do powstania 760 specjalistycznych firm oraz 1300 miejsc pracy, tworzy sieć współpracującą z innymi grupami inkubatorów przy opracowaniu programów szkoleń, rozwiązywaniu kwestii jakości usług oraz wyszukiwaniu lepszych sposobów identyfikowania potencjalnych przedsiębiorców. Dzięki tej współpracy w ramach sieci, obejmującej swym zakresem społeczność lokalną oraz średnie i duże przedsiębiorstwa, realizowane inicjatywy są skuteczne i zyskowne.
>> Apidomek dr Kazimierza Gizy to drewniane pomieszczenie, który znajduje się wewnątrz ula (kilku uli). Osoba która znajduje się wewnątrz apidomku nie ma kontaktu z pracowitymi ale i groźnymi pszczołami. Słyszy natomiast cała tę pszczelą krzątaninę i pszczele gadanie. Docierają do niej zapachy miodu, wosku, ziół, kwiatów i propolisu. To dobry pomysł terapeutyczny dla chorych i rekonwalescentów i jednocześnie proste uzupełnienie oferty agroturystycznej.
Wyne Gretzky, twierdził że aby wygrać, trzeba pędzić tam gdzie krążek za chwilę będzie, a nie tam gdzie jest obecnie.
>> Obecnie w Holandii 75 000 wędkarzy łowi wyłącznie szczupaki. Dobry łowca łowi 30 ponad metrowych sztuk rocznie. Ci ludzie wydają na swoje hobby 130 mln euro. łączna kwota jaką wydają na wędkarze wynosi 500 mln. Euro. Z wędkarstwa żyje 6000 ludzi, a Holandii żyje 9 mln ludzi.
>> Kanały pomiędzy 44 wyspami estuarium Odry - Zalewu Szczecińskiego były miejsce gdzie łapano największe egzemplarze szczupaków w przedwojennych Niemczech i po wojnie również. W 2007 roku ruszą oczyszczalnie w Szczecinie a w rok później we Wrocławiu, które w samym Szczecinie wyeliminują zrzut 100 000 ton ścieków dziennie do Odry. To zmieni decydowanie sytuację w największym akwenie słodkowodnym, czasami, miejscami słonawym w Polsce. Aktualnie jest to najbardziej wydajny akwen w Polsce.
>> Pomorze, Warmia i Mazury to potencjalnie największy korytarz ekologiczny w Unii Europejskiej. Dotyczy również Wisły i jej dopływów, w mniejszym stopniu Odry. A zachodniopomorskie to węzeł na styku tych dwu korytarzy. Turystyka jako branżą usługowa jest przyszłością gospodarki na tych terenach.
>> Niemieccy wędkarze współpracując z Hiszpanami zorganizowali łowiska sportowe i kilkadziesiąt lat temu wpuścili do rzeki Ebro kilka ton narybku suma. I teraz egzemplarze o wadze 50 kg nie należą w rzece Ebro do rzadkości.
Uczmy się od najlepszych. Tylko taka strategia będzie gwarantowała przyszły sukces. Ludzie będą oczekiwali atrakcji i gotowi będą za nie zapłacić.
Woda, ryby i ludzie
Nasz adresat, a następnie jak sądzimy aktywny aktor polityki, programu „Zachodniopomorski Program Rybny jako dźwignia rozwoju regionalnego” nie ma wiedzy i brak mu możliwości inwestowania. Myślimy tu o mieszkańcu wsi zachodniopomorskiej. Inny zupełnie adresat posiadający kapitał nie zechce zainwestować ponieważ czas zwrotu nakładów jest długi.
Jednym z podstawowych zadań tego programu ma być znalezienie lokalnych liderów. Czyli tych ludzi, którzy te miejsca stworzą podejmując ryzyko samodzielnej działalności gospodarczej. Poszukiwanie i niejako „lokowanie” liderów na swoim to budowanie systemu miejsc ze skoncentrowanym kapitałem (potencjałem) finansowym i ludzkim.
Mamy 1649 (Chojnacki) jezior powyżej 1 ha, w tym ponad 200 powyżej 100 ha, mamy zalew szczeciński największy polski zbiornik słodkowodny, a w niedalekiej przyszłości Odra będzie czystą rzeką.
Wielu dyskutantów – wędkarzy, polityków, zarządców, dzierżawców sprowadza problem gospodarki rybnej do zarybiania rzek, jezior i innych akwenów i prowadzonej tam mniej lub bardziej intensywnej działalności gospodarczej. Presja wędkarstwa np. jest duża, ale nie jest to największy problem gospodarki rybnej. Jest on szerszy, bo nie dotyczy wyłącznie przyjemności wynikającej z uprawiania turystyki, wędkarstwa czy żeglarstwa w czystych, dobrze zarybionych wodach. Problem dotyczy losu kilkunastu tysięcy ludzi, którzy w swej desperacji, z głodu i braku perspektyw kradną, kłusują i dewastują przyrodę. I na to kłusowanie nikt nie potrafi poradzić. Czy to ma znaczenie gospodarcze? Pomnóżmy zatem 1600 jezior przez 300 kg ryb rocznie.
Kiedy oglądamy w telewizji relacje o indywidualnych sukcesach rolników z Włoch, Hiszpanii, Francji dochodzimy do wniosku, że odnieśli sukces tylko dlatego, że powiodło się im w miejscu gdzie się urodzili. Rozpoczęli drobną produkcję i świadczą usługi na miejscu. Na ojcowiźnie. Programy telewizyjne i artykuły prasowe o małych ojczyznach to nie są programy o sukcesach emigrantów. To sukcesy lokalne. Zatrzymano ludzi w miejscach zamieszkania w ten sposób że dano im zarobić na miejscu. Mieszkańcy wsi zachodniopomorskiej nie mają nic i zostali nad jeziorami z braku innej możliwości.
Pomysł na lokalny sukces polega m.in. na tym, aby produkty regionalne sprzedawać na miejscu, m.in. surowiec przetwarzać na miejscu i „obok kasy” postawić półkę z lokalnymi drobiazgami produktami, które kupuje się od niechcenia. Jak gumę do żucia i batoniki w wielkich marketach. „Mieszczuchy” przyjeżdżają na wieś do rolnika-masarza, który wytwarza trwałe kiełbasy i szynki. Przyjeżdżają raz na trzy miesiące. Rolnik – masarz wie, że nie ma sensu robi parówek i mało trwałej tzw. masówki. Nie po to są produkty regionalne. Dla przypomnienia szynka litewska może wisieć w chłodnym miejscu nawet pól roku.
To samo dotyczy suszonych ryb czy ryb wędzonych na zimno, może nie tak długotrwałych ale jednak. Nie wędzono ze względu na walory smakowe, a tylko po to żeby przetrzymać produkt jak najdłużej, to samo dotyczy sera; mleko występuje sezonowo i to w nadmiarze więc trzeba je przetrzymać przez kilka miesięcy w postaci sera. Technologie są znane, a jeżeli nie to trzeba je opracować lub znaleźć w starych książkach kucharskich.
Nie mamy niestety pomysłów na regionalne przetwory z ryb produkowane metodą chałupniczą. Paprykarz to bardzo dobry produkt regionalny, ale dostał się w złe w wielu wypadkach ręce i jego reputacja – nie mówiąc o oryginalnej recepturze , którą opracowali szczecińscy naukowcy, zostały zniszczone i zapomniane. To klasyczny przykład braku kontroli produktu.
Konsumenci są z jednej strony leniwi, rozleniwieni, hipermarketowi a z drugiej potrafią pojechać nawet 200 km autostradą do gospodarstwa gdzie czeka na nich wędzone i świeże ryby, wyroby garmażeryjne bez konserwantów, a okolica też ładna i zachęcająca do kilkudniowego odpoczynku. Berlin, największy stół Europy leży w odległości mniejszej niż 200 km od centrum regionu. Dla tych najbardziej leniwych może powstać pomorski sklep regionalny właśnie w Berlinie. Jednym słowem – Europa, która czeka na ryby i je imporuje. To nasza regionalna szansa.
Warto zostawić ludzi w regionach, bo jak są ludzie to nie giną regiony i nie ginie tożsamość, a tożsamość jest związana z pracą. Budowanie więzi, szacunek do małych ojczyzn będzie większy kiedy na miejscu będzie praca, a szkoła – raczej szkoły - pozwolą zrozumieć otoczenie. Puszczenie w ugór 30 % gospodarstw to prymitywna trójpolówka. Postawienie uli czy posadzenie kilkunastu czy kilkudziesięciu drzew morwowych to konkretny pomysł. Prowincja to było zawsze miejsce gorsze. Tak być nie musi. Ludzie wracają do swoich gniazd. Zwłaszcza, że gdzie indziej nie ma pracy.