Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020
Jagiellońska, styczeń 2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Na tyle nauczyłem się przez tyle lat dyrygując, że potrafię wyciągnąć z orkiestry to co naprawdę nie jest zapisane w nutach, a znajduje się pomiędzy nutami, a przecież to jest najważniejsze.
Krzysztof Penderecki Marcin Gmys Rozmowy poszczególne 2013 TVP2 NINA

* Koperniczek *

20 czerwca

Tydzień temu szykowałem się do wyjazdu na koleżeński zjazd. Pojechałem i wróciłem. Podpisanie listy obecności na zjeździe absolwentów nie jest obowiązkiem a jednak coś ludzi ciągnie do starej szkoły. Liceum Ogólnokształcące 32 w Ostrowi Mazowieckiej aktualnie im. Mikołaja Kopernika to dobrze zachowana staruszka, o którą dbają wszyscy "ustawieni" absolwenci w gminie i powiecie. Jak to ze staruszkami bywa, wydaje się po 50 latach, że jest nieco mniejsza. Znikły sad i ogród i na całe szczęście "biały domek" znany wszystkim palaczom szkolnym. W ciągu ostatnich 5 lat powstała hala sportowa przy skrzydle, tak gdzie mieszkał pan woźny Ciesielski. Co wspominano: minispódniczki Bogusi G., falbaniasty fartuch szkolny Janiny P., cygarety w piwnicy u woźnego Stachacza i nie tylko, słynnego Łukasza, co opowiadał o człowieku, który nosił osie kolejowe pod pachą, Kędziora i Kazia zwanego Hyrem od momentu kiedy wyczytywany na lekcji religii w kościele, potwierdził swą obecność po niemiecku zwięzłym "Hier". Byli - dyrektor Tadeusz Zaniewski i profesor Adam Dobroński, historyk. Miało miejsce też "obgadywanie" naszych nauczycieli, z którymi po maturze, nigdy się nie spotkałem, i większość moich kolegów i koleżanek również się nie spotkała. Obgadaliśmy z marszu Małgorzatę K., która stwierdziła telefonicznie, że się zestarzała i pewnie by się rozpadła na wybojach jadąc na zjazd z Torunia. A może zwyczajnie mąż jej zabronił. Mąż Małgorzaty K. to moja sprawka, bo rzeczeni poznali się u mnie na imieninach w pokoju 2126 z loggią.

Do stałych elementów programu należy zaliczyć raport z przeglądu progenitury, z założenia - z elementami dumy i dystansu jednocześnie; może nawet sarkazmu. Odnotować należy przytomność umysłów koleżanek i kolegów, powiedziałbym - stały rozwój. Absolwentów tej małej szkoły w małym mieście nosiło i nosi po całym świecie - od Meksyku do Chin. O Europie nie mówiąc. Były pozdrowienia dla rodziców i pobieranie adresów. Miały miejsce odkrycia starych koleżanek i kolegów, często przypadkowe jak to miało miejsce w hotelu Słowianka, gdzie został odkryty Mirek B. znany i podziwiany szkolny Kozak, teraz porządny doktor chemii. Odkryłem w tym samym hotelu Marka B., ze Szczecina, z którym spotykam się co 5 lat podczas zjazdu.

Okazało się, że nie ma między nami żadnego klina, przepaści, rowu, szczeliny - a wobec radości szczeniaczej ze spotkania, polityka była elementem pomijalnym. Pióra nie poleciały, może się starzejemy lubo też nie ma specjalnego powodu. Były choroby, śmierci, przypadłości i westchnienia ulgi, że jeszcze raz komuś z naszych się udało.

Tak jak kiedyś w Doniecku podziwiałem wirujące, dwupiętrowe koło tańczących gruzińskich dżygitów w karakułowych papachach, tak podziwiałem młodsze od nas o 20 lat absolwentki, pełne werwy, seksu, lekko nawet wyzywające, wyzwolone... Jak to będzie za pięć lat - zobaczymy. Coraz częściej kiedy mówimy -"zobaczymy", a mówimy niby żartem - jeżeli dożyjemy. Ale w naszym przypadku, żarty się skończyły.

Tworzymy co pięć lat klasową listę "nieobecności" - Janusz, Janek, Ela, Jurek. Żałujemy, że nie ma reszty na tym spotkaniu, nie wiemy co się z nimi dzieje. Józef z Kanady i Andrzej z Ostrowi podejmowali udane próby śpiewu po rosyjsku i po polsku, były nawet żurawlejki o mosiądzu. Wcześniej doniesiono zupełnie przypadkiem o wyczynach Józia w akademiku. Nic tego nie zapowiadało, a głosu dostał takiego, że mógłby zagrać "Ciąg dalszy w "Matriachacie" (autora nie wspomnę) zastępując pana Włódarskiego z powodzeniem. Mirek K., Grzesiek S., Marek W., Staś D., Krzysiek r. też piękne samce są. Spożywano m.in. calvados typu "Remarque" własnej produkcji mazowieckiej. W końcu jabłka rosną wszędzie, a reszta to też nie jest problem.
Znalazłem moich niezmienionych. Prawie takich samych. To pocieszające. Może szkoła nie ma zdumiewających sukcesów szczecińskiej XIII-tki, ale to wszystko przed nią. Niechby i miasto, i szkoła, i dyrekcja zechciały o to powalczyć. Absolwenci XIII nie różnią się specjalnie od nas.
To Maria S. kazała zrobić sprawozdanie, co niniejszym uczyniłem. Jak Wyspiański na "Weselu" spoglądałem na rozgadane i roztańczone społeczeństwo. Chyba po to tam pojechałem. Po satysfakcję, że jestem jednym z nich.

Wojciech Hawryszuk

PS Odnotowujemy z niejakim zdziwieniem, że hotel "Słowianka" nie dysponował pastą do zębów oraz informacją na temat busów i autobusów. Bardzo to powabną recepcję, ze wszystkich zmian, zdziwiło.