Wojciech Hawryszuk - 1953-2020

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

Dialogi    
- Pan jest taki energiczny...      Przewodniczący Jan Stopyra  
- A to taki nawyk kolejowy...    Obywatel z ul. Potulickiej            

- Kolejarze to ludzie punktualni. Już czas minął. Miał Pan mówić 5 minut, a minęła właśnie 8 minuta.   

Przewodniczący RM Szczecin  Jan Stopyra     Rozmowa z mieszkańcem ul. Potulickiej. żeby elegancko przerwać przydługą wypowiedź.   25 10 04    Sesja RM

Kibolizm zagraża sportowi. Kibolizm jest skutkiem myślenia polegającego na tym, że ktoś, coś zrobi za nas. Kibolizm polityczny wynika z podobnego działania a właściwie bezczynności. Klub nie jest już związkiem miłośników sportu, propagującym swoje barwy i osiągnięcia, jest firmą. Z właściwym dla firm systemem zleceń, kontraktów, zakupów, interesów. To nie członkowie klubu wspierają swój klub tylko kibice, mniej lub bardziej rozwydrzeni, bezkarni, mali i więksi dealerzy, szantażyści. Nie zapominajmy też o polityce - agresywnej, hańbiącej i pełnej pogardy. 

Kultura studencka wywoływała różne emocje i pytania. M.in. takie że właściwie kończy się i zaczyna na dyskotekach, że takie jest środowisko a do tego dr AB twierdził, że właściwie to kultura studencka sprowadza się do śpiewania piosenki "Hej sokoły", co rzeczywiście miało miejsce na długo przed produkcją filmu "Ogniem i mieczem". Miał rację, że to też - ale nie tylko i wyłącznie - jest kultura studencka. Piosenki ogniskowe wszelkiej nieprzyzwoitej maści i dyskoteki. Ale liczba miejsc na dyskotekach klubowych była przecież ograniczona i nie wytrzymuje porównania z liczbą studentów i absolwentów zaangażowanych czynnie w działalność chórów, teatrów, zespołów muzycznych, czy w studenckie dziennikarstwo. Dodajmy do tej liczby miłośników piosenki studenckiej, jazzu, studenckich premier teatralnych i muzyki klasycznej. 

Mieliśmy wybór 50 lat temu i wcześniej też. Miłośnicy sportu mają wybór ograniczony. I ma owo współczesne ograniczenie charakter planowanej dyskryminacji. Nie sposób nie zauważyć ekonomicznego i politycznego charakteru tego wykluczenia. Czy to nie aby niewidzialna ręka rynku, wiadomo do kogo należąca? Kibolnictwo.

Czy zawodnikom nie przeszkadza w jakim klubie grają i kto przychodzi na ich mecze?

Czy wiadomo ile osób chciałoby wybrać się na mecz piłkarski, lub szerzej na imprezę sportową, z dziećmi, a nie wybierze się tylko ze względu na złą reputację części widzów czyli kibolstwa. Ile rodzin wyklucza fatalna polityka klubowa? A przecież stadiony i hale budowane są za społeczne pieniądze.
Tak kalkulują menadżerowie klubów: na mecze przychodzą klienci - kibice, klienci - kibole, i to oni płacą i to oni wymagają. Kluby boją się innej publiczności, która rzeczywiście będzie wymagać porządku na stadionach. Teraz tzw. klubom zapewniają frekwencje - w znacznym stopniu - kibole. Nie są członkami klubu, są klientami. Wykluczeni - odpuścili.
Podobnie rzecz ma się z polityką. Wystarczą kibole polityczni żeby rządzić, bywa często że chodzą również na mecze. Nie inaczej jak kibolizm trzeba traktować przyzwolenie na ciągłe zabawy odznaczonych Orderem Niedźwiadka (Jak to blisko do Misów) w piaskownicy rządowej czy prorządowej. Akcja na linii Duda - Kaczyński - Kurski, to sublimacja politycznego ....estwa. Wszyscy trzej "przyjaciele z boiska", czyli KuKaDu - wywiesili sporządzony wspólnie i za obopólną zgodą baner z napisem "Walcie się, teraz i na zawsze - my".  Nic się do tego nie umywa. Banner jest wielokrotnego użytku. Baner jest, a płaszcza nie ma.

Zainteresowani ew. działalnością społeczną i polityczną nie chcą chodzić na takie mecze. Odpuścili, ale jednakowoż nie wszyscy. 

Na co liczy i liczył pan Duda? Zarówno wtedy jak zaproponowali mu prezydenturę 5 lat temu, jak i teraz, gdy przyjdzie mu żyć kolejne 5 lat pod żyrandolem lub gdy wróci do rzeczywistości. Tego jednak do końca nie wiadomo. Dla pewności i ze zwykłego oportunizmu i łagodności, powiedzmy - będzie musiał podjąć inną, godną zwykłego choć byłego prezydenta pracę.

Nie chodzę na mecze choć mam szalik i kubek Pogoni. Szkoda, przyznaję. Zawsze jej kibicowałem i cieszę się, że wyszła na prostą; wychodzi, w zasadzie. Lubię ten ryk stadionu, te wspólne gardłowanie, wiem że ta wspólność i emocje są dla nich ważne. Nie wyobrażam sobie bez wrzeszczenia. I zawsze daję, dawałem się ponieść.
Gdzieś jednak powinny być stopery, które zapobiegają działaniom niebezpiecznym i aspołecznym. Inne przymiotniki są tu zbędne i tylko wzbudzą niepotrzebne emocje. Do działań niebezpiecznych zaliczyłbym zarażanie innych pogardą i pewność siebie sponsorów tych działań. A może nie są tak pewni jak kiedyś, bo sprawy zaszły zbyt daleko i sponsorzy w tym momencie, wręcz muszą sponsorować wykonanie kolejnych banerów.

Wojciech Hawryszuk, 11 marca 2020, przy Kaszubskiej