Szkice Jurka Markowskiego
Szkice Jurka Markowskiego
Szkice Jurka Markowskiego
Szkice Jurka Markowskiego
Szkice Jurka Markowskiego
Szkice Jurka Markowskiego

Myśli przyłapane - cytaty, komentarze, zapiski...

W 2008 roku dwoje młodych grafików w ramach warszawskiego festiwalu „Niewinni czarodzieje” urządziło „warsztaty o Białoszewskim”. Wraz z kilkunastoma uczestnikami projektu wsiedli w mikrobus i objeżdżali warszawskie miejsca Mirona: Poznańska 37 mieszkania 5, plac Dąbrowskiego 7 mieszkanie 13, Lizbońska 2 mieszkania 62 [w Warszawie].

Tadeusz Sobolewski „Czlowiek MIRON” 2012

Zacznijmy od świni w pasmanterii. Są takie sytuacje, nieoczekiwane aczkolwiek spodziewane, które zniechęcają do myślenia racjonalnego, takiego myślenia na przyszłość. I oto, zupełnie nieoczekiwanie, pojawia się świnia w pasmanterii. Niemożliwe? A afery z piekła rodem, przecież były niemożliwe do granic niemożliwości? Prasa zawsze do czegoś się przyczepi i znajdzie naklejkę, szufladkę są na to przykłady; zwyczajną kolej rzeczy nazywają aferą. Przecież mamy swobodę gospodarczą i choć koalicja rządząca odcina się od liberalizmu, w aspekcie moralnym również, i pomija jego humanistyczne przesłanie, to jednak ze swobody gospodarczej korzysta na co dzień.

Płaszcza innego nie ma i nic nie można zrobić. Do tych pseudoafer, nibyafer, dochodzi funeralna praktyka medialna. Wypadki drogowe, zadźgania, gwałty, mobbing, pedofilia, zadzierzgnięcia, wywołują podniecenie redakcji i redaktorów jak u Andrieja Romanowicza Czikatiły ze wsi Szacht. Nic tak nie ożywia pierwszej strony gazety jak nieboszczyk, mawiali starzy sekretarze redakcji. I wtedy głowa domaga się czegoś takiego jak ta nasza świnia w pasmanterii. Ni w kijki, ni w drewka. Świni z pasmanterią nic nie łączy i odwrotnie. Nawet świnia niestosownie odwrócona, też z pasmanterią nie ma nic wspólnego. Ale umysł zainteresowany szukaniem czy wręcz budowaniem związku sytuacyjnego – >świnia + pasmanteria<, przestaje się powolutku zastanawiać nad tym co by zrobił z bohaterami przestrzeni medialnej. Następuję powolna odwilż, lody wreszcie ruszają.
Zapewne świnia szczególnie martwa w pasmanterii jest spożywana w różnych postaciach, zupełnie nie podobnych do Sus scrofa f. domestica. Zgodnie z naszą wszechpolską tradycją i upodobaniami. Świnia żywa czasem stara się ludziom odgryźć, ale w sumie jest to sytuacja zdecydowanie niesymetryczna.
Kiedy już pojawi się w pasmanterii, to nijak nie pasuje do sutażu, broszek, włóczek, nici, gumy dzianej, perełek (a jednak), tasiemek, kordonków, taśm parcianych, atłasków, lamówek, zamków błyskawicznych, rzepów, nap, gipiur, aplikacji „USA”; nic świni po frędzelkach, pomponach, chwastach, sztywnikach, flizelinach, a szczególnie nic po tiulach, haftkach, zatrzaskach, stoperach i wykrojach. I kolorowych mulinach. Nic.
Nie mniej jednak, pożarta w sklepie przez personel, w całości lub we fragmentach, nie ma nasza domestica zupełnie świadomości miejsca i tych wszystkich obecnych tam zdobności.
Kiedy już umysł zgromadzony w ludzkiej głowie, ustali jaki taki porządek rzeczy, to zorientuje się natychmiast skąd pojawiła się ta idea >świni w pasmanterii<. Okaże się wtedy, odczujemy to z całą jaskrawością, że umysł, broniąc się przed rzeczywistością, wygenerował byt równoległy, można go nazwać rzeczywistością X, pozornie tylko niemożliwą jak niemożliwe były w 1989 roku i latach następnych, te afery, pseudoafery, nibyafery, nieustające funeralia, świętowane codziennie przez media z zapałem, takoż kapiszony i ośmiorniczki.
Mamy wszelako te kwitnące pod platanami krokusy. Niech no tylko zakwitną magnolie…

Wojciech Hawryszuk, przy Kaszubskiej, 12 -16 lutego 2019