Wystawa Frida Kahlo, Poznań
Wojciech Hawryszuk 2018
Wystawa Frida Kahlo, Poznań
Wojciech Hawryszuk 2018
Wystawa Frida Kahlo, Poznań
Wojciech Hawryszuk 2018
Wystawa Frida Kahlo, Poznań
Wojciech Hawryszuk 2018
Wystawa Frida Kahlo, Poznań
Wojciech Hawryszuk 2018
Wystawa Frida Kahlo, Poznań
Wojciech Hawryszuk 2018

    Rodzi się nowe miejsce w mieście. Miejsce właściwie jest, ale zdecydowanie zmieni się jego charakter. Stara zajezdnia tramwajowa zmieni się w przybytek kultury. Wiele jest pomysłów jak ostatecznie zagospodarować to miejsce. Kiedy pojawia się puste miejsce, pojawia się natychmiast mnóstwo pomysłów, różni ludzie chcą się włączyć do „programowania” i puszczają wodze fantazji. Są też i tacy, którzy mówią że się nie uda.

    Wycieczka do tej zajezdni, która miała miejsce 30 stycznia ubiegłego roku sprowokowała mnie, może zachęciła do skreślenia kilku słów o charakterze ogólnym.

Zajezdnia na Niemierzynie czyli potrzeba poezji 

Czy zastanowiliście się kiedyś szanowni czytelnicy, co nami tak naprawdę powoduje kiedy złośliwie mówimy że jedyną atrakcją w naszym mieście będzie wycieczka wózkiem widłowym po stoczni szczecińskiej, szlakiem historycznych magazynów?

Te inteligenckie złośliwości to przecież tęsknota i bezsilność jednocześnie. Za czym tak naprawdę tęsknimy? Jak w Krakowie zdarzy się wyprawa nocna „do Maszyc, do Preisnera” to zaśpiewa o niej Andrzej Sikorowski. Wyprawy do Maszyc i na Bracką zdarzają się tam w Galicja z nagła i często – choć niecodziennie. U nas raczej się nie zdarzają. I dlatego wydaje mi się, że tęsknimy za poezją ... Za odrobiną szaleństwa. Ale do tej poezji i tego szaleństwa nie mamy jakby śmiałości. Jama Michalikowa. Powstała 100 lat temu – i pragnę tu zauważyć bez dotacji rządu CK Austrii. Dramaturg, malarz i urzędnik bankowy. Nie powołano w tym celu specjalnej sceny kabaretowej. Ani dyrektora.

„Było coś radosnego w tej maleńkiej biesiadzie wszystkich sztuk, w tym misterium duchowej wolności, było jakieś zbawcze odprężenie dziesiątków lat zakrzepłej żałoby, frazesu, celebry, załgania”. Tadeusz Boy żeleński „Słówka”

Tak to się stało. Najsłynniejszy i pierwszy kabaret na ziemiach polskich powstał z wielkiej pasji i tak naprawdę dla zabawy.

„Zabawa to swobodne działanie. Zabawa jest wtedy, kiedy jest przyjemność. Zabawa jest czymś wyjątkowym. Zabawa jest odrębna ograniczona. Są reguły i porządek.’ Definicja zaczerpnięta z „Homo Ludens” Johana Huizingi.

Na początku były tramwaje

Powstaje w umysłach jak na razie, Zajezdnia na Niemierzynie, miejsce muzealne, może multimedialne, może wielofunkcyjne. A może tylko Muzeum Komunikacji Miejskiej.

Tęsknimy – jest nam bardzo potrzebna - za dużą salą koncertową na 1000 miejsc przynajmniej. Jest na Niemierzynie miejsce na taką salę. Jest już gotowa przestrzeń pod dachem. Tyle o materii. A duch? Nie potrafimy poradzić sobie z naszym niemieckim szczecińskim dziedzictwem. A może w tej starej poniemieckiej zajezdni zgromadzimy zabytki szczecińskiej kultury materialnej, w tym świadectwa, zabytki szczecińskiej myśli technicznej. Może powinniśmy oddać wielu mieszkańcom naszego miasta, dzielnym marynarzom i rybakom, inżynierom i konstruktorom ze szczecińskich stoczni i fabryk, bankierom i finansistom obojga narodów. I sąsiadów. Zajezdnia na Niemierzynie; park pojazdów komunikacji miejskiej, zbiory i wystawy szczecińskiej czy pomorskiej techniki, regularne koncerty i wystawy; sala konferencyjna; i wreszcie multimedialna podróż po starym i nowym Szczecinie na fotelu motorniczego. Multimedialny Szczeciński Tramwaj wjechał mi do głowy. Drugą podróż multimedialną odbywamy konno lub pieszo szlakami pomników przyrody. Kolejną – tramwajem wodnym.

Szczecińskie Muzeum Techniki?

Pomyślmy o eksponatach. W zajezdni na Niemierzynie mają być stare tramwaje, autobusy. Zainteresowanie projektem wyraziły też Politechnika Szczecińska i Akademia Morska. Podobno zachował się jeden z pierwszych IBM-ów w Szczecinie. A stocznia „Vulcan” przeniesiona do Hamburga, być może warta jest również wspomnienia. To kawał świetnej przeszłości miasta. A technologie związane z przetwórstwem ryb? Myślę że byłby do zrealizowania program stałych ekspozycji i okolicznościowych wystaw pod jednym wspólnym hasłem: historia gospodarcza Szczecina. Konieczna zatem jest współpraca z inżynierami, „starymi” dyrektorami szczecińskich przedsiębiorstw. Może jest miejsce dla biblioteki - archiwum starych książek technicznych. Muzea to ekspozycje stałe (wewnątrz i na zewnątrz), cykliczne wystawy, działalność edukacyjna, eksperymenty naukowe i techniczne, funkcje dodatkowe takie jak restauracyjna, sklep z pamiątkami szczecińskim (może być również internetowy, a to już standard). I koniecznie trzeba pamiętać o odpowiednio rozbudowanej funkcji edukacyjnej. To miejsce dla rozwiniętej współpracy ze szkołami z całego województwa. I sąsiadów zza granicy. Na coś trzeba się będzie zdecydować. Jaką wizję będziemy realizować? Nie ważne ile czasu będzie to trwało.

Ile to kosztuje?

A ile można na tym zarobić? Krótka przypowieść o Bilbao, stolicy kraju Basków. Kiedy w Bilbao, mieście nad zatoką Biskajską panowało bezrobocie sięgające 20 %, a inwestorzy nie chcieli budować nowych fabryk i hipermarketów, a ostatnie miejskie lotnisko zamieniło się w osiedle domków jednorodzinnych, kiedy upadło wiele gałęzi przemysłu, miasto postanowiło zmienić niekorzystną sytuację i strukturę ekonomiczna. Jednym z z tych elementów była rewitalizacja przestrzeni miejskiej, w tym utworzenie Muzeum Basków, ze światowym programem galerii sztuki. Porozumiano się z Solomon R. Guggenheim Foundation, która to instytucja gwarantowała właściwy program i zarządzanie tym projektem. Krótkie kalendarium wydarzenia: grudzień 1991 – podpisanie umowy z Fundacją, luty 1993 – Frank Gehry prezentuje model Muzeum; wmurowanie kamienia węgielnego 23 października tegoż roku; w 1996 roku Fundacja zaprezentowała czteroletni program strategiczny 1997 – 2000 , 17 października 1997 roku Muzeum odwiedzili pierwsi goście, Zbudowano niezwykłe dzieło sztuki architektonicznej i inżynierskiej. Po wybudowaniu tego niezwykłego budynku autorstwa Franka Gehry, w pierwszym roku odwiedziło go 1, 3 mln turystów. W pozostałych latach ok. 400 000 turystów rocznie. 

Szczegóły www.guggenheim-bilbao.es

Czy stać nas takie muzeum? Pewnie jeszcze nie, bo bilet wstępu do Muzem Basków kosztuje 12 euro. A bilety są elementem kalkulacji. Zachęcam do zapoznania się z tym właśnie przypadkiem. Miasto Bilbao jest 2,5 raza większe od Szczecina ale liczy się myślenie. Warto myśleć o tej „Zajezdni na Niemierzynie” w takich kategoriach. Czyli każda inwestycja, każde wydanie pieniędzy miejskich ma być dźwignią rozwoju tego miasta. Nie po to powoływać kolejne muzea w mieście żeby mieć lepsze samopoczucie i statystykę, a po to żeby wpływać na atrakcyjność turystyczną miasta i jego rozwój. Solomon R. Guggenheim Foundation. To adres pod który należałoby wysłać zdjęcia Międzyodrza.  Czemu nie zaproponować takiej lokalizacji kolejnej europejskiej Filii Guggenheima dla Muzeum-Galerii Pomorza?

Cierpliwa niecierpliwość

Kultury nie da się „kupić” i ‘nauczyć”, a każda „nauka” będzie tylko cyrkową tresurą. Kulturę dostaje się, przejmuje od ludzi. I od siebie też, oddając się studiom, czytaniu, pasji poznawania. To mozolny proces. Im bardziej mozolność pozostanie niezauważona, tym lepiej dla kultury. Znana jest anegdota o trawnikach angielskim i polskim. Ta sama ziemia, te same nasiona, nawadnianie, pielęgnacja, ci sami specjaliści a jednak ten angielski lepszy. Puszysty, sprężysty, równy, szlachetniejszy. Polski pielęgnowany jest lat 20, a angielski lat 200.

Potrzebna jest nam ta angielska cierpliwość. Potrzebne jest przekonanie, że to wszystko, ta cała kultura jest potrzebna. A nawet niezbędna żeby rozwijali się ludzie, a oni rozwiną miasto. żeby powstał atol, morze musi przynieść wiele ziaren piasku, wiele nasion musi znaleźć suche miejsce, a bardzo wiele nasion przepadnie zanim to ziele zacznie porastać krater. żeby jednak trafić w swój czas należy bezustannie próbować. W sprawie Zajezdni na Niemierzynie namawiam pomysłodawców do cierpliwej niecierpliwości. Cierpliwa niech będzie konsekwencja tworzenia tego miejsca, a niecierpliwa potrzeba chwili, pomysł i wizja. Wspomniałem o Zielonym Baloniku. Pamiętajmy, że powstał dla zabawy, z ludzkiej pasji i dzięki umiejętności współpracy.

 

 Opublikowano w Gazecie Wyborczej